Powiatowy lekarz weterynarii Ireneusz Sobiak podsumowując działania służb weterynaryjnych, policji, straży pożarnej i zarządów dróg podkreślił w przesłanym PAP komunikacie, że "ogniska wirusa ptasiej grypy, na szczęście niegroźne dla ludzi, były jednymi z największych w kraju".

Na terenie powiatu poznańskiego pierwsze ognisko ptasiej grypy wykryto w Bolesławcu (gm. Mosina), następnie dwa we wsi Witobel (gm. Stęszew). "Pierwsze zgłoszenie o podejrzeniu występowania wirusa ptasiej grypy przekazano 2 lutego, a już 10 dni później zlikwidowano ostatnie ognisko. To jest niewątpliwie sukces Inspekcji Weterynaryjnej i wszystkich służb zaangażowanych w działania likwidujące wirusa ptasiej grypy. Pracowaliśmy praktycznie non stop, stąd w tak krótkim czasie udało się zlikwidować zagrożenie i nie dopuścić do dalszego rozprzestrzeniania choroby" - zaznaczył Sobiak.

W wyniku działań służb zabito ponad 627 tys. sztuk kur, brojlerów i indyków oraz prawie 1 tys. sztuk drobiu w 36 przydomowych gospodarstwach. Na walkę oraz likwidację ognisk ptasiej grypy wydano łącznie 22 mln zł, z czego 16 mln zł pochłonęło samo odszkodowanie dla właścicieli gospodarstw, którzy utracili drób. Pozostałe koszty związane były m.in. z utylizacją, badaniami laboratoryjnymi oraz zakupem środków dezynfekujących.

Jak zaznaczono w komunikacie, aby zlikwidować ogniska choroby, "wywieźć zabity drób, oczyścić i zdezynfekować tereny zagrożone i zapowietrzone wirusem, radiowozy policji przejechały 24,267 kilometrów. Łącznie w akcji wykorzystano 341 aut, w tym radiowozów, samochodów osobowych i busów. Do akcji oddelegowanych zostało m.in. 865 policjantów i 122 lekarzy".

Po zakończeniu wszystkich działań 27 marca wojewoda wielkopolski odwołał rozporządzenie wprowadzające nakazy i zakazy podczas likwidacji ognisk ptasiej grypy. Oznacza to, że na terenie powiatu poznańskiego nie występuje już żadne ognisko tej choroby.