Firmy drobiarskie, które wzięły udział w co rocznym rankingu dwutygodnika „Agro-Trendy” początku zeszłego roku nie wspominają zbyt dobrze. Konsumpcja drobiu spadła o 15 proc. Branża odetchnęła dopiero na wiosnę.

Rajmund Paczkowski Krajowa Rada Drobiarstwa: - Okres od maja do sierpnia był czasem, kiedy przemysł odrabiał straty, ale niestety nie wszyscy te straty odrobili.

A efekty paniki związanej z ptasią grypą są widoczne gołym okiem. W badaniach Instytutu Ekonomiki Rolnictwa dotyczącego rentowności wszystkich 18 branż spożywczych, drobiarstwo zajęło przed ostatnie miejsce. Ten rok ma być już dużo lepszy, gdyż sytuacja wróciła do normy.

Władysław Piasecki, "Bomadek" z Trzebiechowa: - Ustabilizowała się produkcja i utrzymujemy wysokie tempo sprzedaży za granicę.

Drobiarze przyznają, że sytuacje uratował eksport, który wygenerował większość zysków. Mimo dużych nadziei nie udało się uzyskać od Komisji Europejskiej pieniędzy na odszkodowania dla firm, które poniosły straty w związku z ptasią grypą.

Jan Krzysztof Ardanowski, wiceminister rolnictwa: – O tym że nie będzie wsparcia dla przetwórstwa, było wiadomo już rok temu - Unia zastosowała pomoc tylko dla hodowców i dla rolników.

W zeszłym roku ponad 200 zakładów drobiarskich zarobiło na czysto około 50 mln zł.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!