Paczkowski powiedział, że sektor ten nie odczuwa problemów z powodu rosyjskiego embarga, gdyż sprzedaż kurczaków do tego kraju była niewielka. Głównymi odbiorcami naszych brojlerów, kaczek i indyków jest Unia Europejska, gdzie trafia ponad 80 proc. eksportu. Najwięcej kupują od nas: Niemcy, Wielka Brytania, Czechy i Francja.

Zdaniem Paczkowskiego duży popyt na polski drób jest wynikiem atrakcyjnych cen, korzystnych nie tylko dla odbiorców zagranicznych, ale także dla producentów krajowych.

Szef Krajowej Rady Drobiarskiej uważa, że dalszy rozwój branży będzie opierał się na wzroście produkcji, z uwzględnieniem jakości mięsa i jego przetworów. Zakłady drobiarskie - jak mówił - zainteresowane są rynkiem krajowym, liczą na dalszy wzrost konsumpcji, eksport i rozszerzenie rynków zbytu. Jego zdaniem problemem jest jednak zakaz uboju rytualnego, ograniczający możliwości sprzedaży kurczaków do krajów muzułmańskich.

Mówiąc o najbardziej perspektywicznych nowych rynkach eksportu Paczkowski wymienił kraje Dalekiego Wschodu - m.in. Chiny i Singapur oraz Wietnam, gdzie branża zamierza promować drób. Dodał, że brane są też pod uwagę kraje afrykańskie.

W 2013 r. polscy producenci sprzedali 570,5 tys. ton mięsa i podrobów z drobiu, czyli o 8 proc. więcej niż rok wcześniej. 3/4 wywożonego drobiu to kurczaki, ok. 20 proc. - indyki, 3 proc. gęsi i 2 proc. kaczki.

Paczkowski poinformował, że wzrosła także produkcja drobiu - o ok. 8 proc. W 2013 r. wyprodukowano 1 mln 850 tys. ton kurcząt brojlerów, a cała produkcja żywca drobiowego sięgnęła 2 mln 410 tys. ton.