Czeska prasa nie mogła sobie darować uszczypliwości względem Polski. Szczególnie, że miała ku temu powód. Informacja o salmonelli obiegła całą Europę.

- Gdyby nie nadmierny import z Polski i oferowane przez nich ceny poniżej kosztów produkcji, którymi Polacy kuszą supermarkety, Czesi nie musieliby ograniczać hodowli kur niosek - powiedziała dla czeskiego radia Gabriela Dlouhá z czeskiej Unii Drobiu. Jak przyznaje ekspert, nasi sąsiedzi nie mieli wyjścia i musieli radykalnie ograniczyć hodowlę kur niosek. Spadek produkcji jajek notowany jest od kilkunastu miesięcy. Tylko w zeszłym roku wyniósł on 2,9 procenta.

W ostatnim czasie z czeskich supermarketów wycofano blisko 3 miliony polskich jajek. Były one sprzedawane głównie w Lidlu, Albercie i Kauflandzie. Czesi przyznają, że jako pierwsi zgłaszali uwagi co do jakości, głównie polskich jajek ale i nie tylko. Nikt ich nie wysłuchał...

W zeszłym roku z Polski do krainy Moraw trafiło 800 milionów jajek, to wzrost w porównaniu do poprzedniego roku o prawie 123 miliony euro. Jak wyliczają Czesi, nawet gdyby teraz ich produkcja gwałtownie wzrosła, to pierwsze efekty byłyby widoczne dopiero po 9 miesiącach. Dla supermarketów zlokalizowanych w Czechach to zbyt dużo czasu. Dlatego wciąż będą oni importowali jajka z Polski.