– Nie podlega dyskusji, że polska wieś służyć ma produkcji żywności w dużych ilościach, w najwyższej jakości i w akceptowalnych dla konsumentów cenach. Na tym jednak polegać winna rola gospodarstw rodzinnych, na których opiera się wieś i rolnictwo – argumentował na wstępie debaty Jarosław Sachajko z Kukiz’15, przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa. –Teoretycznie pogląd ten podziela tak Unia, jak i rządy narodowe, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że działają one nieco schizofrenicznie. Z jednej strony popierają gospodarstwa rodzinne, a z drugiej oddają wieś korporacjom, jakby byli przekonani, że rolnicy nas nie wyżywią i podoła temu tylko rolnictwo przemysłowe. Polski rolnik czeka 5 czy 7 lat, żeby zbudować lub rozbudować budynek inwentarski. Tymczasem fermy przemysłowe takich problemów zdają się nie mieć – zaznaczył Sachajko.

Marta Korzeniak z koalicji społecznej Stop Fermom przekonywała, że ekspansja ferm pociąga za sobą skażenia środowiska i drastycznie obniża standard życia ludzi, zamieszkujących w ich sąsiedztwie.

– Niestety zmiany legislacyjne nie nadążają za szybkim tempem rozwoju tego biznesu, ferm wysokoprzemysłowych wciąż przybywa i nasilają się protesty społeczne przez nie powodowane – stwierdziła przedstawicielka koalicji zrzeszającej ponad 20 organizacji zajmujących się dobrostanem zwierząt i ochroną środowiska.

Specjalista ds. ochrony wód Piotr Kwiatkowski wyliczał co pokazują, a co przemilczają z reguły raporty o oddziaływaniu na środowisko, które przedkładają inwestorzy, zainteresowani budową wielkoprzemysłowych ferm.

– Czy jesteśmy skazani na fermy przemysłowe? Pewnie tak, ale to nie znaczy, że musimy zezwalać na rzeczy, na które zezwalać nie wolno – podsumował.

Dr n. biol. Anicenta Bubak zwracała uwagę na negatywne dla przyrody i zdrowia ludzi czynniki towarzyszące wielkim fermom, które nie są wyszczególniane w raportach ooś. Poseł Marek Opioła z kolei zaprezentował raport dotyczący dynamiki rozwoju ferm i chlewni w Polsce. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gdańsku, Danuta Makowska mówiła o roli samorządów lokalnych, od których w głównej mierze uzależniane jest lokowania ferm na obszarach wiejskich. Natomiast prawnik Artur Zalewski wskazywał na prawne instrumenty, jakich lokalna społeczność użyć może w walce z niechcianą inwestycją. Wielkopolski rolnik Jacek Piechocki wymieniał zaś różnice między rolnictwem przemysłowym a prowadzonym przez gospodarstwa rodzinne. Mówił także o zagrożeniach, jakie przemysł rolny niesie dla tradycyjnej wsi.