Na giełdach towarowych kurczaki zdrożały o złotówkę i kosztują 5 złotych 60 – 5 złotych 70 groszy za kilogram. W ślad za nim podążają także ceny elementów drobiowych. Choć nie wszystko udaje się sprzedać. Czy to tylko poświąteczne zamieszanie, powinno wyjaśnić się przed weekendem, kiedy to popyt na mięso drobiowe jest zwykle największy - komentuje Mirosław Ossowski z biura Agrohandel.

Wyższe ceny zbytu mięsa cieszą hodowców, bo wiele firm działających na wolnym rynku już zdecydowało się i to na wyraźne podwyżki surowca. W małych prywatnych ubojniach brojlery skupowane są od 3 i pół nawet do 4 złotych za kilogram. To kilkadziesiąt groszy więcej niż jeszcze w połowie grudnia.

Zdecydowanie wolniej na rynkowe zmiany reagują duże zakłady, które z hodowcami mają podpisane umowy kontraktacyjne. Teraz oferują za brojlery około 3 złotych. Ale i tu zaczyna się mówić o podwyżkach, na razie skromnych 5 groszowych, ale jeśli konkurencja utrzyma wysokie cenniki innego wyjścia nie będzie jak tylko podnieść stawki – przyznają przetwórcy.

Drożeją także indyki, ale na tym rynku podwyżki zdecydowanie skromniejsze. Indory wyceniane są maksymalnie na 4 i pół złotego, indyczki na 4 złote 5 groszy. Powód ten sam co w przypadku kurczaków – brak towaru.

Brojlery - ceny skupu netto (zł/kg)
umowy kontraktacyjne 2,80 – 3,15
wolny rynek 3,50 – 4,00

Indyki - ceny skupu netto (zł/kg)
indory 4,07 – 4,50
indyczki 3,69 – 4,05

Źródło: Agnieszka Niemcewicz/Agrobiznes, TVP1

Podobał się artykuł? Podziel się!