- Staramy się o uprawnienia eksportowe bezpośrednio do Chin, co myślę, że potrwa kilka miesięcy. Obecnie eksportujemy do Hong Kongu - mówi Jacek Lewicki.

Jak ocenia prezes Drosedu, nieoficjalnie żywność z Hong Kongu trafia właśnie do Chin. Dzięki temu eksportowi, spółce udaje się zagospodarować takie elementy drobiu, których nie sprzedałaby w Polsce.

- Tak jak do Rosji sprzedaje się MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie, tak do Chin trafiają łapy i końcówki skrzydeł kurczęcych. Polski rynek dość mocno się nastawił na zużycie tych produktów poprzez wywóz do Chin - mówi Jacek Lewicki.