PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

KRD obala mity na temat hodowli drobiu w Polsce

KRD obala mity na temat hodowli drobiu w Polsce Aleksandra Porada, ekspert KRD ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii; Fot. Grzegorz Tomczyk

Krajowa Rada Drobiarska – Izba Gospodarcza postanowiła rozprawić się z mitami dotyczącymi produkcji drobiu, a pokutującymi wśród polskich konsumentów. Zarzuty wysuwane wobec polskich producentów drobiu mijają się według KRD z prawdą i szkodzą branży.



Z najczęściej pojawiającymi się mediach mitami, dotyczącymi metod produkcji i jakości polskiego drobiu zmierzyła się na konferencji w Chodowie pod Siedlcami Aleksandra Porada, ekspert ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii KRD-IG.

„Czarny pijar” wokół drobiu skupia się jej zdaniem przede wszystkim na błędnych próbach wyjaśnienia, dlaczego dzisiejszy kurczak fermowy jest cięższy, niż np. 50 lat temu. Dlaczego kiedyś ważył średnio 900 gramów, a dziś 2,5 a nawet 4 kg? A skoro standardowa masa kurczaków w gospodarstwach krajów słabiej rozwiniętych wciąż jest znacznie niższa, to znaczy, że musi być efektem sztucznych zabiegów. To samo dotyczy tempa wzrostu współczesnego drobiu na polskich fermach. Stąd biorą się choćby zarzuty o stosowanie przez hodowców hormonów wzrostu. Według KRD-IG w 2017 roku ani jeden kurczak w Polsce nie otrzymał hormonów wzrostu. Skąd to przekonanie?
- Przed 30 laty substancje przyspieszające wzrost zwierząt bywały rzeczywiście w użytku. W Unii Europejskiej stosowanie hormonów wzrostu jest jednak zakazane od 1996r. u wszystkich gatunków zwierząt. W USA w dalszym ciągu dozwolone jest podawanie hormonów u bydła - argumentuje Aleksandra Porada.

Hormony wzrostu

– W przypadku drobiu w dzisiejszych realiach produkcji wykorzystanie hormonów wzrostu byłoby i nieopłacalne i praktycznie niemożliwe – uważa specjalistka KRD. - Takie substancje musiałyby być podawane w formie zastrzyku, bo dodawane w pokarmie byłyby zwyczajnie strawione przez enzymy. Biorąc pod uwagę długość życia kurczaka, nie dawałoby to ekonomicznych efektów. Robienia zastrzyków na fermie liczącej nawet kilkadziesiąt tysięcy kurczaków trudno sobie nawet wyobrazić, a dzisiejsze fermy mieszczą znacznie więcej drobiu. Taka operacja wymagałaby zatrudnienia rzeszy dodatkowych pracowników. Poza tym takie specyfiki trzeba byłoby zdobyć z nielegalnych źródeł, więc ich zakup słono by kosztował. Mając na względzie opłacalność produkcji podejrzenia o stosowanie hormonów, trzeba włożyć miedzy bajki. Niestety, wśród konsumentów wciąż powielane są takie nieracjonalne i nieaktualne informacje.

Antybiotyki

Podobnie ma się rzecz w przypadku antybiotyków, którymi zgodnie z panującym wśród konsumentów przekonaniem, faszerowane są kurczaki na fermach. Tu również mit obala rachunek ekonomiczny.
- Antybiotyki są zbyt kosztowne, biorąc pod uwagę cenę mięsa drobiowego takie „wspomaganie” produkcji byłoby nieopłacalne. Poza tym, od 2008 r. antybiotyków nie można stosować u drobiu profilaktycznie, a jedynie z zalecenia lekarza weterynarii i pod jego kontrolą – argumentuje Aleksandra Porada. - Po zastosowanym leczeniu obowiązuje karencja od 3 do 5 dni, by organizmy ptaków pozbyły się resztek leków z organizmu, nim trafią do uboju. W rolnictwie ekologicznym okres karencji jest zaś dwukrotnie dłuższy - dodaje ekspert ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii KRD-IG.

Łukasz Dominiak, dyrektor generalny KRD-IG zauważa natomiast, że konsumenci mylą często pojęcia hormonów i antybiotyków. Wskazują na to m.in. wyniki badań przeprowadzonych przez KRD w 2015 r. Tymczasem trzeba odróżnić antybiotyki podawane w razie zakażeń bakteryjnych od antybiotykowych stymulatorów wzrostu, które w Unii Europejskiej od 2006 r. są również absolutnie zakazane. Nie są one jednak zabronione w innych krajach, w tym USA.

- Limity dopuszczalnego poziomu pozostałości antybiotyków w tkankach mięsa, jajach lub mleku określają tzw. wskaźniki MRL. W 2016r. na 10 tysięcy pobranych próbek wykryto 13 przekroczeń, a to mniej niż 0,1 proc. ogółu przypadków – zaznacza Porada. - Aby wykluczyć błędy hodowcy prowadzą też monitoring u żywych ptaków, jak również badania wody podawanej zwierzętom, co w innych krajach jest rzadkością.

GMO - straszak na klientów

Kolejny, trzeci zarzut, z którym rozprawiła się specjalista KRD dotyczy hodowli zwierząt genetycznie modyfikowanych.

- Żadna z ras kur hodowanych w polskich fermach nie powstała w wyniku modyfikacji genetycznych – podkreśla Aleksandra Porada. - Współczesne rasy są efektem wielu lat pracy zootechników i krzyżowania różnych ras i linii, o najbardziej korzystnych cechach. I tak np. brojler, czyli rasa mięsna, odznacza się szybkim wzrostem i optymalnym zużyciem paszy.

„Czarny pijar” wokół produkcji drobiu często jako argumentu używa również pasz z udziałem roślin genetycznie modyfikowanych, którymi karmiony jest drób hodowany na fermach.
- Hasło „GMO” negatywnie kojarzy się konsumentom, lecz w tym przypadku nie ma to uzasadnienia – uważa Aleksandra Porada. - Inżynieria genetyczna, w przeciwieństwie do krzyżowania i mutagenezy, polega na bardzo precyzyjnej wymianie genów, dzięki czemu efekt jest całkowicie przewidywalny i pożądany. Modyfikacje genetyczne roślin prowadzą do uzyskania odmian odpornych na szkodniki, choroby i niekorzystne warunki pogodowe, tak aby stosować mniej herbicydów, pestycydów, insektycydów. Także po to, by zwiększać plenność roślin, a nie powiększać areału upraw. Nie rozumiem więc, czemu ekolodzy są przeciwko GMO, skoro bronią przed wycinką lasy deszczowe. W ciągu 80 lat na Ziemi przybyło 5 mld ludzi, ale areał gruntów rolnych jest ograniczony. Musimy się wyżywić i inżynieria genetyczna jest nauką, która ma nam w tym pomóc - dodaje.

Badania przeprowadzone w 2012r. przez PIWet i Instytut Zootechniki PIB wykazały, że ani w mięśniach kurcząt, ani w jajach kur nie było zmienionego DNA. Po spożyciu przez człowieka lub ptaka DNA jest trawione przez enzymy – podkreśla specjalistka.

Dobrostan zwierząt 

Zdaniem drobiarzy, mijają się z prawdą organizacje ekologiczne które twierdzą, że drób żyje w ścisku, w oparach amoniaku i bez dostępu do światła. Unijne przepisy i krajowe regulacje dotyczące dobrostanu zwierząt jasno bowiem określają warunki chowu drobiu: maksymalną obsadę zwierząt, maksymalne stężenia CO2 i amoniaku, minimalne natężenie światła. Kurniki muszą posiadać systemy wentylacji, ogrzewania i schładzania powietrza. Zgodnie z przepisami hodowca musi też co najmniej dwa razy dziennie zaglądać do kurczaków, żeby sprawdzić warunki w kurniku.

Mity kulinarne

Aleksandra Porada podważa też pogląd, iż mięso sprzedawane luzem jest lepsze od paczkowanego. Wyniki badań wskazują, że aż 70 proc. konsumentów chętniej sięga po mięso sprzedawane z lady, niż w paczkach, które kupuje 14 proc. badanych.

- Staramy się promować mięso paczkowane, ponieważ daje ono największą gwarancję bezpieczeństwa. Na etykiecie mamy dane producenta i produktu, termin przydatności do spożycia, warunki przechowywania czy informacje o systemach jakości – uzasadnia ekspert. –W przypadku mięsa sprzedawanego luzem ekspedientka nie zawsze jest w stanie udzielić nam takich informacji, a my nie możemy w żaden sposób tej wiedzy zweryfikować.

Błędem jest również mycie mięsa drobiowego, co zaleca się nawet często w książkach kucharskich czy programach kulinarnych.

- Sprzedawane w UE mięso drobiowe nie jest jałowe mikrobiologiczne, ale też nie jemy go na surowo. Poddajemy je obróbce termicznej (gotowanie, pieczenie), która niszczy wszystkie mikroorganizmy, jakie mogą występować na powierzchni surowego mięsa. Z tego powodu mycie mięsa jest niewskazane, bo może spowodować jedynie zanieczyszczenia sprzętów kuchennych, zlewu, czy blatu – wyjaśnia ekspert KRD. - Należy jednak mieć w kuchni osobną deskę i nóż do krojenia mięsa i nie kroić na niej innych pokarmów, które będziemy jeść na surowo.

Szczęśliwe kury a ekologia

Łukasz Dominiak zwraca z kolei uwagę na dysonanse pojawiające się w argumentacji ekologów i niesłuszne potępianie intensywnej produkcji drobiu.

- Namawianie do hodowli „szczęśliwych kur” na wolnym wybiegu, czy zachwalanie ich mięsa i jaj w rzeczywistości kłóci się z dbałością o środowisko – twierdzi dyrektor KRD. -Taka kura potrzebuje większego wybiegu, a więc zajmuje więcej powierzchni. Rośnie dłużej, więc produkuje więcej odchodów i emituje większy „ślad węglowy”, je więcej paszy nie-GMO, którą trzeba gdzieś wyhodować. To wszystko to są koszty środowiskowe. Tymczasem filet z kurczaka ekologicznego i standardowego niczym się w składzie nie różnią, dostarczają organizmowi tyle samo białka.

- Jeśli 2 proc. ludzi chce zapłacić więcej za „szczęśliwego” kurczaka - niech płacą, nie chcemy odbierać konsumentom prawa wyboru – argumentuje Dominiak. - Nie okłamujmy się jednak, że możemy wyżywimy całą ludzkość takim ekologicznym kurczakiem, bo to jest niemożliwe. Utrzymanie intensywnej hodowli jest konieczne. Zgadzamy się jednak, że produkcja może odbywać się z większym poszanowaniem dla środowiska. Np. odchody czy odpady poubojowe można przetwarzać w energię elektryczną, co nie jest możliwe w przypadku małych ekologicznych kurników. Potrzebne jest wsparcie rolników w takich działaniach.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (23)

  • laklato 2018-03-11 18:38:59
    nie mam zaufania do porad na każdy temat, i podawanie informacji bez pokrycia, modyfikacje genomu może i są wykonywane precyzyjnie, jednak ekspresja genów nie jest znowu tak łatwa do kontrolowania, wystarczy przytoczyć sprawdzoną informacje o alergii na ryż zmodyfikowany wśród mieszkańców Azji, co się dzieje z insektycydami syntezowanymi przez rośliny, użytkowanymi jako pasze? ulegają ukiszeniu? nie wspominając o pustyni herbicydowej niezbędnej do uprawy takich odmian, Gdyby wszytko było takie proste, to byśmy poza zasięgiem dystrybucji tych preparatów, tylko stali w kolejce po tanie , doskonałe mięso wprost z Ameryki
  • Janekkk 2018-02-02 16:53:32
    Farmer chyba zamienia się w Onet. Ilość spamu i eksperckich komentarzy rośnie w zatrważającym tempie. Każdy następny lepszy od poprzedniego.
  • MarcinP 2018-02-02 11:04:56
    Jakie to polskie - jedna branża świenie prosperuje, zdobywa rynki zagranicze to inni rozpoczynają kampanię anty. Hodowla zła, chemia, fatalne warunki etc etc. Eksperci klawiatury. Co z tego, że prawda jest zupełnie inna.
  • Firlej 2018-02-02 09:19:23
    Szkoda że komentujący tu nie będą pociągnięci do odpowiedzialności za pisanie tych oszczerstw. Może z czasem dojdzie do ścigania przestępców internetowych.
  • Fak 2018-02-02 07:37:06
    Nawet miód jest w Polsce fałszowany
  • Miki2 2018-02-02 07:30:13
    Hodowca nie użyje słowa antybiotyk tylko coś na kaszel witaminy zmiana genetyczna juz nie dziala bo to gmo ale mają dużo zamienników i oni i weterynarz wiedzą co dają a wszystkim do o koła kłamią jak weterynarz nie sprzeda antybiotyku to nie zarobi marży proste albo wyrzuci przeterminowane
  • Pod miastem hoduje sam 2018-02-02 07:18:15
    Nie wyhoduje się syf idzie do miasta jak chcesz mieć zdrowy drób musisz wyhodowac go sam
  • Wlkp 2018-02-01 19:49:52
    Do indyczarz. Co Ty pie .dolisz sam dobrze wiesz że jak podaż jest duża to karencji się przestrzega, a jak towaru mało i zakłady dzwonią że brak i kupować chcą to i z karencja nie ma problemu. Więc nie pie.dol mi tu bajek i innych w błędy nie wprowadzaj...
  • Taka jest prawda 2018-02-01 19:49:06
    Korupcja ma się dobrze w Polsce oczywiście są również uczciwi hodowcy tylko nie wiadomo ilu drób jest zdrowy pod warunkiem że jest uczciwie hodowany i to jest sumienie hodowcy na kontrolę nie ma co liczyc
  • Tony tony 2018-02-01 19:46:26
    Nie powinna ta Pani takiego czegos wogole pisac.Kompromituje siebie i swoje stanowisko.
    Antybiotyki idą 4-5 razy w ciągu rzutu juz nie wspomnę o maxibanie i narazynie
    Dobrostan tez wiadomo 42 kg na m2
    Nie denerwuje mnie to bo sam jem kurczaka nie mam innego wyjścia ale denerwuje mnie takie przedstawianie sytuacji w sposob kłamliwy
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.150.27
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!