Najgroźniejsze dla województwa opolskiego było pojawienie się dwóch ognisk choroby na fermie indyków w Czeskim Tisovie. Z tego regionu przyjechało na Śląsk kilkadziesiąt transportów żywego drobiu i piskląt. Stąd też podejrzenie, że wirus H5N1 mógł dotrzeć do gospodarstw w województwie opolskim.

Chociaż czescy inspektorzy wykryli niedawno kolejne dwa przypadki ptasiej grypy na fermach, dziś nie ma się już czego obawiać. Drobiarze, właściciele kilkunastu ferm kurczaków i kur niosek na pograniczu cały czas zachowywali spokój. Ale problemy z zakupem kurczaków mieli i nadal mają właściciele sklepów na pograniczu, bo Czesi masowo wykupują jaja i mięso.

Opolskie służby weterynaryjne przekonują, że import czeskiego drobiu był niewielki, więc na razie jedyny skutek pojawienia się wirusa przy granicy z Polską jest taki, że nasz eksport kurczaków gwałtownie wzrósł.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!