- Dawniej na Warmii kura w obejściu musiała być. Co więcej, ich trzymanie było powiązane z całym rytuałem: wypuszczając rano kury gospodyni macała każdą z osobna sprawdzając, czy zniesie dziś jajko, potem pilnowało się, by kura nie zniosła jaja gdzieś w ukryciu. Kurom też oddawało się nie zjedzone resztki np. ziemniaków. Dziś niestety te obyczaje upadły - powiedział Edward Cyfus, Warmiak i znawca obyczajów i historii Warmii. - Jaja i drób mieszkańcy wsi kupują w sklepach - dodał.

Rolnik spod Kętrzyna i działacz rolnych organizacji Kazimierz Wróblewski także w swoim gospodarstwie nie ma kur. - W mojej wsi na kilkanaście gospodarstw kury trzymają dwie panie. To się po prostu nie opłaca. Ceny pasz, czy zboża, którymi trzeba karmić kury są wysokie. Wiejskie jajko kosztuje dziś ok. 70 gr., fermowe można kupić za 40 gr - powiedział.

Zmniejszanie przydomowego chowu kur zauważyli też warmińsko-mazurscy doradcy rolni, którzy w branżowych gazetach wydawanych przez ośrodki doradztwa rolniczego zaczęli w ostatnich miesiącach zamieszczać teksty o pożytkach przydomowej hodowli kur. Na razie efektów tych publikacji jednak nie widać.

- Gdy rolnik nastawi się na hodowlę bydła, to nie zawraca sobie głowy kurami. Jak hoduje trzodę chlewną to też skupia się tylko na świniach. Czasy się zmieniły i rolnicy nie wstydzą się tego, że kupują jaja w sklepie - powiedział Jerzy Bańcer z warmińsko-mazurskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Bańcer powiedział, że na wsiach coraz częściej ludzie rezygnują też z przydomowych ogródków warzywnych - taniej i łatwiej jest im kupić warzywa w sklepach.

Zdaniem doradców rolnych niekorzystna tendencja związana z przydomowych chowem kur może się zmienić tylko wówczas, gdy rolnicy zrozumieją, że jaja z własnego chowu są zdrowsze niż te fermowe. - Tylko moda na zdrową żywność, na ekologię może zachęcić do chowu kur, inaczej ta tendencja się nie zmieni - ocenił J. Bańcer.