Szacuje się, że tylko w samej Polsce, aż 4,5 miliona niosek wciąż żyje w nieodpowiednich klatkach, a szanse na poprawę tej sytuacji są nikłe. Nasze organizacje rolnicze oraz rząd starają się o kolejne 12 miesięcy na przeprowadzenie niezbędnych inwestycji. - Niektórzy w 2004 roku kupili te klatki od hodowców niemieckich i jeszcze nie zdążyli ich spłacić. To nie jest ich zła wola, że tego nie chcą zrobić, po prostu nie mogą z powodów finansowych - broni drobiarzy Marian Sikora z Krajowej Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Ale te kraje, które na czas wymieniły wszystkie instalacje nawet nie chcą słyszeć o wydłużeniu terminu zmian. Zdaniem Brytyjczyków czy Holendrów kraje, które się spóźniają uzyskają nieuczciwą przewagę nad krajami, które produkują już jaja w nowoczesnych fermach. Przeciwna kolejnemu okresowi przejściowemu jest także Bruksela. Rzecznik Komisji Europejskiej Roger Waite przypomina, że decyzja w tej sprawie została podjęta w 1999 roku. - Polska dołączając do Unii Europejskiej wiedziała, że ma 7,5 roku na zmianę przepisów - dodaje Roger Waite.

Teraz pojawił się pomysł, aby spóźnialskich ukarać zakazem sprzedaży jaj na terenie Unii Europejskiej. Handel byłby możliwy tylko na terenie Polski. Ale dla hodowców to żadne rozwiązanie, bo cała branża żyje eksportem i to głównie do krajów Wspólnoty. - Rząd nie składa broni i cały czas negocjuje z Komisją Europejską. Wysłaliśmy informacje o postępach w naszych przygotowaniach i widać dużą otwartość komisarza w tej sprawie - uspokaja minister rolnictwa Marek Sawicki.

Podobne problemy co Polska mają także Portugalia, Belgia, Włochy, Grecja, Węgry, Rumunia i Słowacja.

Podobał się artykuł? Podziel się!