Ustawa o ochronie zwierząt ma na celu poprawić ich ciężki los w miejscach takich jak to. Kurom ma być luźniej oraz mają mieć dostęp do większej ilości poideł oraz podajników karmy. Ustawodawca chce też poszerzyć korytarze między klatkami. Jednak, gdy producenci wczytali się w szczegóły techniczne proponowanych rozwiązań to złapali się za głowę. Z obliczeń wyszło, że zwierzęta nie zmieszczą się w kurniku.

Rajmund Paczkowski – Krajowa Rada Drobiarstwa: twórca tej ustawy pomylił się zdecydowanie, pomylił centymetry z metrami i z wszystkim innym. Mówiłem na dzisiejszym posiedzeniu komisji, że brak byłoby już miejsca na kurczęta.

Andrzej Danielak – Polskiego Związku Hodowców i Producentów Drobiu: wymogi, które stawia projekt tej ustawy, są nie do zrealizowania w praktyce produkcyjnej.

Rząd nie do końca zgadza się z zarzutami. Po pierwsze tłumaczy, że niektóre przepisy wynikają wprost z unijnych dyrektyw, które Polska ma obowiązek wdrożyć.

Kazimierz Plocke – wiceminister rolnictwa: to są kwestie już uregulowane przepisami UE, o nich nie dyskutujemy. O rozwiązaniach technicznych w kurniku będziemy ze środowiskiem dyskutować i to jest normalna praktyka.

Rozmawiać dopiero teraz, gdyż do tej pory związki hodowców i producentów drobiu nie znalazły czasu, aby zaopiniować rządowy projekt rozporządzenia do ustawy. Z 47 różnych organizacji, które zapytano co o nim sądzą odpowiedziało zaledwie kilka. I nie było wśród nich tych, które najmocniej krytykują nowe prawo w Sejmie.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!