T,  że klimat handlowy między Polską a Rosją zdecydowanie się ociepla potwierdza inspekcja weterynaryjna. Najprawdopodobniej już wkrótce otrzyma prawo przyznawania rosyjskich licencji eksportowych.

Jeśli tak się stanie będzie to dowód na zaufanie tamtejszych służb do polskiej kontroli. Na pewno ułatwi to handel. Polskie firmy będą mogły szybciej otrzymać zezwolenia na sprzedaż produktów do federacji rosyjskiej.

Janusz Związek, główny lekarz weterynarii: można powiedzieć tak po studencku – idzie ku dobremu.

A skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle – pytają drobiarze. I wygląda na to, że tym razem odpowiedź ze strony inspekcji weterynaryjnej oraz resortu rolnictwa będzie musiała paść. Branża drobiarska zdecydowanie domaga się wyjaśnień.

Leszek Kawski, Krajowa Rada Drobiarstwa: nie wysłaliśmy ani kilograma mięsa do Rosji. Mimo, że oczywiście były szumne zapowiedzi o tym, że granica została otwarta. I to nie była wina po stronie zakładów, bo jak tłumaczą czasami urzędnicy, ministrowie, że sobie biznes z tym nie radzi, to nie jest prawdą. Nie są dograne dokumenty, świadectwa weterynaryjne i to jest cały problem.

Rosja wprowadziła embargo na mięso 40 lat temu. Potem zdecydowała o jego zniesieniu. Ale na rosyjski rynek wrócili tylko eksporterzy mięsa wieprzowego. Najbardziej poszkodowani zostali drobiarze. Bo choć kontrole rosyjskie dopuściły część zakładów na tamtejszy rynek, handlu jak nie było tak nie ma.

 

Źródło: Radosław Bełkot / Agrobiznes