Koniunktura dla drobiarstwa jest bardzo dobra. Według prognoz Komisji Europejskiej sektor ten będzie się rozwijał do roku 2012. W tym okresie ma wzrosnąć za-równo produkcja, jak i spożycie mięsa drobiowego we Wspólnocie. Przewiduje się, że spożycie zwiększy się z 23 kg na osobę w roku 2004 do 24,5 kg w roku 2012. Co ważne, wzrost ten dokona się głównie w nowych krajach członkowskich. Polska jest zaś jednym z europejskich potentatów pod względem produkcji mięsa drobiowego. Wyprzedzają nas jedynie Wielka Brytania z produkcją prawie 1,5 mln ton i Hiszpania z produkcją nieco ponad 1 mln ton.

Prawie dwuletnie doświadczenia po naszej akcesji do Unii Europejskiej są dla naszego drobiarstwa korzystne, mimo pewnych okresowych zaburzeń koniunktury. Zwiększa się produkcja drobiu, tanieją pasze, co zapewnia opłacalność produkcji, zwiększa się eksport, rośnie spożycie krajowe. Komisja Europejska ocenia, że tempo wzrostu produkcji i spożycia mięsa drobiowego w Polsce może być wyższe niż w pozostałych krajach, które wraz z nami przystąpiły do UE w roku 2004.

W tym roku ceny mięsa drobiowego nie powinny rosnąć, gdyż tania będzie wieprzowina, dominująca w polskiej kuchni. Może to złagodzić negatywny wpływ zagrożenia, jakie od pewnego czasu zawisło nad drobiarstwem.

Chodzi oczywiście o ptasią grypę. Mieliśmy przedsmak tego już w ubiegłym roku. W sierpniu nie było jeszcze oznak zmniejszającego się spożycia, ale w następnych miesiącach konsumenci byli coraz bardziej zaniepokojeni i ograniczyli zakup drobiu, a jego ceny szybko spadły. Według naszych obliczeń ceny mięsa drobiowego w kraju spadły od września ub.r. o 10−20 proc., a spożycie o 30 proc. Później sytuacja się uspokoiła, głównie dzięki eksportowi, ale także dzięki zwiększonym zakupom świątecznym w kraju. Ocenia się, że spożycie drobiu w Polsce jest już zbliżone do unijnego. Konsumenci muszą mieć jednak zapewnioną rzetelną informację o realnym zagrożeniu ptasią grypą i o wszystkich podjętych środkach bezpieczeństwa.

Na razie jest spokój. Prof. Tadeusz Wijaszka z Instytutu Weterynarii w Puławach, który śledzi rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych u zwierząt, ocenia na 40 proc. prawdopodobieństwo zakażenia drobiu ptasią grypą. Musimy zrobić wszystko, aby do minimum zmniejszyć to zagrożenie. Wystarczy jedno ognisko choroby, by nasze granice zostały zamknięte dla eksportu mięsa. Gwałtownie spadnie także spożycie krajowe. Nie możemy do tego dopuścić.

Źródło: "Farmer" 03/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!