Bardzo korzystna dla polskiego drobiarstwa sytuacja rynkowa została, niestety, zakłócona przez ptasią grypę, która zaczęła zagrażać Europie już jesienią 2005 r. Strach konsumentów przed wirusem spowodował okresowe zmniejszenie spożycia drobiu, co wpłynęło na spadek cen i opłacalności produkcji drobiarskiej. W pierwszych miesiącach 2006 r. wirus ptasiej grypy wykryto także w naszym kraju. Spowodowało to ponowne zmniejszenie sprzedaży drobiu, a w konsekwencji także cen skupu żywca i cen zbytu mięsa drobiowego. Spadek spożycia wymusi prawdopodobnie zmniejszenie skali produkcji.

Koniec wzrostu
W ubiegłym roku produkcja mięsa drobiowego zwiększyła się o 11 proc. i wyniosła prawie 1,02 mln ton. Wieloletni wzrost produkcji został jednak wyhamowany w ostatnim kwartale ubiegłego roku z powodu zagrożenia wirusem ptasiej grypy. Przewiduje się, że w tym roku produkcja mięsa drobiowego będzie zbliżona do ubiegłorocznej i wyniesie około 1,02 mln ton. Oznaczałoby to przerwanie długoletniej wzrostowej tendencji, jaka występowała w produkcji drobiu w Polsce.  Eksport drobiu może być nieco mniejszy niż przed rokiem (o 4–5 proc.). Import natomiast obniży się prawdopodobnie znacząco, bo o ponad 40 proc. Zużycie w kraju również się zmniejszy o około 32 tys. ton, tj. o 3,5 proc. Nieco szybciej, bo o 4,5 proc. spadną dostawy do sieci handlowej. Wzrośnie natomiast o 5 proc. sprzedaż bazarowa i targowiskowa oraz samozaopatrzenie.

Zagrożony eksport
Coraz więcej zakładów drobiarskich ma uprawnienia do obrotów na obszarze Unii Europejskiej. W ubiegłym roku o ponad jedną czwartą zwiększyła się liczba zakładów zajmujących się ubojem i rozbiorem drobiu, które mogą handlować na jednolitym rynku europejskim. Dlatego, a także z powodu czasowego odblokowania możliwości eksportu drobiu z Polski na rynek rosyjski, wywieziono z naszego kraju w ubiegłym roku o jedną trzecią, czyli o 44 tys. ton mięsa drobiowego więcej niż przed rokiem. Eksport wyniósł 176 tys. ton, co stanowiło ponad 17 proc. produkcji mięsa drobiu. Import nieznacznie się zmniejszył do 87 tys. ton. Stanowiło to 9 proc. krajowej konsumpcji mięsa drobiowego. Wysoki poziom eksportu łagodził skutki nadmiernej podaży w czasie pierwszej fali okresowego spadku krajowego popytu.

Zmniejszone zaufanie konsumentów unijnych do mięsa drobiowego, wskutek zagrożenia wirusem ptasiej grypy, może spowodować spadek popytu na polski eksport. Tym bardziej, że od 2006 r. Polska nie jest już krajem wolnym od tej choroby. Wirus został wykryty wśród dzikiego ptactwa. Jeszcze na początku roku koniunktura eksportowa była dobra. W styczniu wywóz mięsa drobiowego był o jedną trzecią większy niż rok wcześniej. Jednak w miarę upływu czasu sytuacja zaczęła się pogarszać. W 2006 r. eksport nie odegra więc już roli tak silnego stymulatora produkcji, jak to miało miejsce w roku poprzednim.

Poważniejsze obniżenie poziomu eksportu byłoby bardzo niekorzystne dla krajowego rynku. Drób w najbliższych miesiącach będzie więc tani, gdyż dla poprawy cen potrzeba byłoby znaczącego spadku podaży.

Coraz taniej
W 2005 r. przeciętne ceny skupu żywca drobiowego spadły o 5 proc., gdy rok wcześniej zwiększyły się o 11 proc.  Równocześnie o 10 proc. spadły ceny przemysłowych mieszanek paszowych, stanowiących podstawowy składnik kosztów produkcji brojlerów. Pozwoliło to utrzymać opłacalność produkcji, choć jej poziom znacząco się obniżył. Ceny zbytu tuszek kurcząt brojlerów były w 2005 roku o 12 proc. niższe. Warto podkreślić, że w roku 2004 wzrosły one średnio o ponad 20 proc. Spadek cen widać było wyraźnie w ostatnim kwartale 2005 roku, wraz z pierwszą falą paniki wśród konsumentów, która była związana z jesiennymi migracjami przez Polskę dzikiego ptactwa ze wschodu, w tym z regionów zagrożonych ptasią grypą.Nieco lepiej niż w całym drobiarstwie wyglądała sytuacja w sektorze indyków. Przez cały rok 2005 utrzymała się rentowność tuczu indyków, mimo spadku cen żywca. Relacja cen żywca do pasz nie tylko nie spadła poniżej 3,8, a więc poziomu uznawanego za graniczny dla opłacalności tuczu indyków, ale nawet poprawiła się z 3,9 w 2004 roku do 4,6 w 2005 roku. Średnia cena skupu indyków była w ubiegłym roku o 0,25 zł/kg żywca mniejsza niż rok wcześniej. Równocześnie jednak średnie ceny pasz obniżyły się o 20 proc. Sprzedaż piskląt indyczych zwiększyła się w 2005 roku o 5 procent.

Szacowanie strat
Mimo, iż w Polsce nie zanotowano przypadków ptasiej grypy wśród drobiu domowego, część konsumentów ograniczyła jego zakupy. Krajowa Izba Drobiarska podaje, że w pierwszych miesiącach bieżącego roku obniżyła się sprzedaż drobiu, a przychody z tej sprzedaży spadły o 30 proc. Ceny zbytu spadły natomiast o 20 proc. Do końca lutego zmniejszenie spożycia szacowano na 10 procent. 

Należy mieć nadzieję, że rynek drobiu po pewnym czasie się ustabilizuje. Anonsowane przez środowisko drobiarskie duże straty mają jak na razie głównie charakter potencjalny, tzn. wynikający z utraconych szans dalszego dynamicznego rozwoju. Analiza rozkładu tzw. wielkich marż w sektorze prowadzi do wniosku, że w całym okresie od początku 2005 r. do końca lutego 2006 r. poprawiła się pozycja rynkowa producentów jaj wylęgowych i piskląt. Dość stabilna była marża ubojowo-handlowa (21–22 proc.), choć jej podział między ubojnie i handel detaliczny zmieniał się zasadniczo. Największy ciężar kryzysu poniosły jak dotąd ubojnie przemysłowe, gdyż „wielka marża” na szczeblu producentów żywca w 2005 r. była taka sama jak rok wcześniej, a na początku 2006 r. obniżyła się tylko o 1,5 punktu procentowego. Wydaje się więc, że do końca pierwszego kwartału 2006 r. rzeczywiste straty nie były jednak tak wielkie, a na pewno znacznie mniejsze niż wynikałoby to z obserwacji samych notowań cen w poszczególnych ogniwach łańcucha produkcyjno-handlowego. 

Więcej jaj
W 2005 roku produkcja jaj konsumpcyjnych była, według wstępnych szacunków, o 12 tys. ton, tj. o ponad 2 proc. większa niż rok wcześniej i wyniosła 533 tys. ton. Do zwiększania produkcji zachęcał wzrost cen jaj w lecie 2005 r. Przy utrzymującej się niewielkiej spadkowej tendencji cen pasz, koniunktura w sektorze jaj poprawiła się.

Wysoki poziom cen jaj utrzymał się do końca 2005 roku i w pierwszych miesiącach roku 2006. Częściowo było to związane także z  wymianą stad niosek, która rozpoczęła się po Świętach Bożego Narodzenia, aby przed Wielkanocą produkcja jaj z odnowionych stad była już duża. Doprowadziło to jednak do okresowego obniżenia podaży jaj na rynku na początku 2006 roku. Jest to jedną z przyczyn prognozowania stabilizacji produkcji jaj w 2006 roku na poziomie roku 2005.

Podwyżki cen objęły również handel detaliczny. Świadczy to, że zagrożenie wirusem ptasiej grypy znajduje na rynku jaj spożywczych mniejsze, niż w przypadku mięsa drobiowego, odzwierciedlenie w postaci ograniczenia zakupów. Wzrost cen był słabszy w dużych sieciach handlowych niż w małych sklepach i na targowiskach.

W 2006 r. produkcja jaj ukształtuje się prawdopodobnie na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, tj. około 533 tys. ton. Przewiduje się natomiast zmniejszenie skali obrotów handlu zagranicznego jajami zarówno po stronie wywozu, jak i przywozu. Import jaj będzie prawdopodobnie o 2 tys. ton, a eksport o 6 tys. ton mniejszy niż przed rokiem. Wraz z przewidywaną stabilizacja produkcji zapewni to 1-procentowy wzrost podaży jaj na rynku krajowym. Przewiduje się, że w podobnej skali zwiększy się też spożycie jaj. Może to oznaczać pewną stabilizację cen w 2006 roku na poziomie wyższym niż w roku ubiegłym. W marcu 2006 roku średnie ceny jaj klasy XL były o 5,7 proc. wyższe niż w marcu 2005 roku, klasy L o 29 proc., klasy M o 20 proc., a klasy S o 45 proc. wyższe. Mimo tak dużego wzrostu cen, jaja są nadal tańsze niż w marcu 2003 i 2004 roku.

Autor pracuje w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie

Źródło "Farmer" 10/2006