Wiceszefowa resortu odpowiadała na pytania posłanek Platformy Obywatelskiej Doroty Niedzieli i Jagny Marczułajtis-Walczak o działania i procedury podjęte przez władze w celu zabezpieczenia polskich rolników przed stratami wynikającymi z zakupu skażonej paszy ekologicznej.

Szalczyk powiedziała, że 30 grudnia do ministerstwa rolnictwa przyszła informacja z niemieckiego urzędu ds. nadzoru nad rolnictwem ekologicznym. Niemcy wskazali konkretnego polskiego producenta rolnego, który kupił w Niemczech paszę skażoną metalaksyl-eMem, a także dystrybutorów, którzy nabyli te pasze.

Resort następnego dnia zawiadomił o sprawie Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz jednostkę certyfikującą, nadzorującą wskazanego producenta. Jednostka certyfikująca niezwłocznie przeprowadziła kontrolę oraz przekazała dystrybutorom informacje o zaistniałej sytuacji. Zaleciła też powiadomienie wszystkich, którzy nabyli paszę, że jest ona skażona i nie należy jej stosować.

Wiceminister mówiła, że 14 stycznia Niemcy powiadomili Polskę, że dalszych przypadków zanieczyszczeń w tego rodzaju paszy u nich nie ma. Strona polska przeprowadziła jednak dalsze kontrole.

Jeszcze 16 stycznia informacja o zanieczyszczeniu dotarła do wszystkich jednostek certyfikujących za pośrednictwem systemu EKO - podała Szalczyk.

22 stycznia - dodała wiceszefowa resortu - jednostka certyfikująca, nadzorująca producenta ekologicznego, który stosował tę paszę, po wykryciu śladowych ilości skażenia ponownie poinformowała o zakazie stosowania tej paszy i zakazie sprzedaży jaj ekologicznych. Wprowadziła także dla rolnika sześciotygodniowy okres karencji dotyczący jaj ekologicznych, rozpoczynający się w chwili żywienia kur paszami innymi, niż ta zanieczyszczona.

Szalczyk podkreśliła też, że był to pierwszy w Polsce przypadek zanieczyszczenia, dotyczący pasz ekologicznych. Resort wyciągnie wnioski i sprawdzi procedury, aby m.in. usprawnić przepływ informacji między jednostkami certyfikującymi - dodała wiceminister.

Według niemieckich mediów w grudniu w 22 gospodarstwach rolnych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim w paszy dla drobiu i zwierząt hodowlanych wykryto pestycydy. Ponad 550 ton tej paszy trafiło do dużej mieszalni w Meklemburgii, a z niej do rolników w Dolnej Saksonii, Brandenburgii, Saksonii-Anhalt oraz, jak powiedział w styczniu minister rolnictwa Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus, również do rolników w Polsce.

Backhaus podkreślał, że zdrowie konsumentów ani przez chwilę nie było zagrożone, ponieważ w mleku i mięsie, nie stwierdzono obecności substancji toksycznych. Artykuły nie mogły być jednak oferowane konsumentom jako żywność ekologiczna.

Podobał się artykuł? Podziel się!