"Wiemy, że w Polsce spora liczba kurników jest jednak niedostosowana i źle stałoby się, gdyby wymóg 1 stycznia roku 2012 bezwzględnie obowiązywał. To może oznaczać dla ponad 240 polskich ferm zakaz produkcji w najbliższym czasie. Z drugiej strony, większość z nich podjęła działania inwestycyjne, więc warto dać szansę na dostosowanie. Gwarancji nie ma żadnych, mogą być tylko nadzieje" - powiedział Sawicki na konferencji prasowej.

"Wiele państw w swojej wypowiedzi wsparło moją prośbę o wydłużenie okresu przejściowego na cały rok 2012. Większość państw zdecydowanie jest temu przeciwna" - dodał.

Obecne przepisy gwarantują zamkniętym w klatkach kurom nioskom co najmniej 550 cm kw. Od 1 stycznia 2012 r. stosowanie tych mocno krytykowanych przez obrońców zwierząt tzw. klatek bateryjnych ma być zakazane. Dopuszczone do użytku będą tylko klatki udoskonalone (tzw. wzbogacone), które zapewniają ptakom następujące standardy: co najmniej 750 cm kw. powierzchni przypadającej na jedną kurę, a ponadto gniazdo do znoszenia jaj, grzędę o długości co najmniej 15 cm na nioskę, ściółkę lub piasek umożliwiające grzebanie oraz jeszcze większy dostęp do karmidła i dwóch poideł.

Polska przekonuje, że modernizacje ferm są kosztowne dla polskich hodowców. Dlatego tym, którzy zaczęli inwestycje, chce dać kolejny rok na prawo do sprzedaży jaj pochodzących od kur niosek trzymanych w klatkach starego typu.

"Żałuję, że polskich rolników nie przestrzegano zbyt głośno w poprzednich latach przed kupowaniem klatek i zdemontowanych kurników z Niemiec, Danii i Holandii, wymienianych z powodu dyrektywy. Dzisiaj każdy z nich mówi, że pobrał kredyty i one się jeszcze nie zamortyzowały" - powiedział Sawicki.

Z podobnym wnioskiem Sawicki występował w Brukseli przed rokiem. Komisja Europejska uznaje jednak, że od przyjęcia w 1999 roku dyrektywy określającej kalendarz poprawy standardów klatek, hodowcy mieli wystarczająco dużo czasu, by przygotować się na wprowadzenie zakazu chowu bateryjnego od początku 2012 r.

Przy okazji wniosku ws. klatek, Sawicki zarzucił "hipokryzję" trzem krajom przeciwnym polskiemu wnioskowi: Francji, Niemcom i Wielkiej Brytanii, nawiązując do ich stanowiska w trwającej debacie o reformie Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). "Kiedy dyskutujemy o równych szansach i niezakłócaniu konkurencyjności na jednolitym rynku, to w sprawach drobiu dla Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii niezakłócanie konkurencyjności jest sprawą nadrzędną. W sprawach płatności bezpośrednich, rozwoju obszarów wiejskich, przyszłości WPR - niezakłócanie konkurencyjności jest nie do przyjęcia. Warto ten fragment hipokryzji w polityce odkrywać" - powiedział minister.