Polski Alarm Smogowy, społeczny ruch na rzecz ograniczania emisji zanieczyszczeń, pobrał do badania jajka od lokalnych indywidualnych dostawców, rolników działających na niewielką skalę na targach i bazarach oraz od prywatnych osób, które hodują kury, by mieć ekologiczną żywność na własny użytek lub sprzedawać je okolicznym mieszkańcom.

Jajek z takim poziomem dioksyn, który odkryli naukowcy, nie można by sprzedać do krajów Unii Europejskiej - unijne normy dopuszczają ich stężenie na poziomie 2,5 pikograma na gram tłuszczu, a przy 2,7 pikograma jajka nie są wpuszczane za zachodnią granicę. Przy 1,25 pikograma producenci są wzywani do podjęcia działań, które poziom trujących substancji obniżą (to tzw. Action Level; bardzo restrykcyjnie do tych przepisów podchodzą np. Niemcy).

Tymczasem w jajkach pochodzących z uzdrowiska Rabka-Zdrój stężenie dioksyn przekraczało normy czterokrotnie (9,5 pikograma na gram tłuszczu). Jeszcze gorzej było w okolicach Zakopanego i Kościeliska, gdzie ich poziom sięgnął 10 pikogramów.

Skąd w jajkach tak wysoki poziom dioksyn? Prof. Adam Grochowalski, kierownik Zakładu Chemii Analitycznej Politechniki Krakowskiej, nie ma wątpliwości: - Ze spalania śmieci w piecach domowych!

Czytaj więcej w "Gazecie Wyborczej"

Podobał się artykuł? Podziel się!