Szef czeskiej Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej (SVS) Zbynek Semerad poinformował, że w miejscowości Norzin we wschodnich Czechach wykryto groźny dla człowieka szczep wirusa H5N1.

Jest to już drugi przypadek pojawienia się tej choroby u naszych południowych sąsiadów. Pierwszy wykryto w ubiegłym tygodniu w Tisovej na fermie indyków. Obie te miejscowości położone są w odległości 4 km od siebie. Tisova i Norzin znajdują się w sąsiadującym z Polską (woj. dolnośląskie) powiecie Uście nad Orlicą (Usti nad Orlici).

Jak wyjaśnił Związek, Czesi nie powiadomili oficjalnie strony polskiej o przyczynach pojawienia się choroby i o jej przebiegu. Inspekcja Weterynaryjna otrzymała jedynie informacje o tym fakcie od Komisji Europejskiej.

Według wytycznych KE, z terenu, na którym pojawiła się ptasia grypa, nie powinno się wywozić żywego drobiu i piskląt. Jednak takie transporty zostały wysłane do Polski: 13 z nich trafiło do ubojni, natomiast 25 zostało rozwiezione po różnych fermach drobiu w całym kraju. Trafiły one do woj. opolskiego, śląskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, świętokrzyskiego.

Zdaniem wiceszefa weterynarii, wylęganie się wirusa u ptaków i przebieg tej choroby może przebiegać różnie, jednak maksymalny termin pojawienia się objawów nie powinien przekroczyć 21 dni.

Związek zapewnił, że Inspekcja Weterynaryjna jest technicznie przygotowana do zwalczenia tej choroby i są na to środki. Dodał jednak, że jeżeli pieniądze zostaną wydatkowane na ptasią grypę, nie będzie ich na zwalczanie innych chorób zakaźnych u zwierząt. W budżecie jest na ten cel łącznie 230 mln zł; w ocenie weterynarzy to za mało, by sprostać wszystkim zadaniom.

Fermy drobiu, do których mógł trafić zakażony drób, są codziennie monitorowane przez powiatowych lekarzy weterynarii. Na razie nie zanotowano tam pojawienia się objawów ptasiej grypy.

Związek nie umiał podać, co mogło być przyczyną pojawienia się ptasiej grypy w Czechach. Najczęściej drób był zakażany od migrującego dzikiego ptactwa. Czesi podali, że zakażenie nastąpiło poprzez kontakt ptaków ze ściółką, zanieczyszczoną odchodami dzikiego ptactwa.

Główny Lekarz Weterynarii Ewa Lech przebywa na spotkaniu weterynarzy w Brukseli. Będzie - jak mówił Związek - wyjaśniała sprawę ptasiej grypy.

Ptasia grypa u dzikich ptaków pojawiła się w Polsce w końcu 2005 r., jednak nie wykryto jej u ptactwa domowego. Zarazek ptasiej grypy jest niebezpieczny dla człowieka. Od wybuchu epidemii tej choroby pod koniec 2003 roku, na tę chorobę zmarło na całym świecie ok. 190 osób, najwięcej w Indonezji (ponad 80).

Źródło: PAP