Sytuacja z przypadkiem wystąpienia wąglika w dwóch słowackich stadach rozwija się dynamicznie.

- Istnieje możliwość, że stad, w których wystąpił przypadek zakażenia wąglikiem było więcej niż dwa. Wynika to z tego, że krowy pochodzące z różnych stad mogły być wypasane w tym samym miejscu, które było źródłem zakażenia zwierząt w dwóch słowackich stadach. Teraz czekamy na informacje ze strony słowackich służb weterynaryjnych odnośnie identyfikacji stad, które również mogły zostać zakażone - tłumaczy Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.

Strona słowacka ma jeszcze kilkanaście godzin na przekazanie pełnych informacji Głównemu Inspektoratowi Weterynarii RP. Jeżeli potwierdzą się przypuszczenia, że większa ilość stad mogła ulec zakażeniu, to na podstawie kolczyków z numerami, które mają zwierzęta zostanie dokonana ich identyfikacja. W przypadku, gdy okaże się, że w Polsce znajdują się krowy pochodzące ze stad, w których mogło wystąpić ryzyko zakażenia tą groźną bakterią, to natychmiast zostaną one poddane ubojowi.

- Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność. W przypadku, jeżeli zwierzęta zostaną zidentyfikowane, jako te prawdopodobnie zakażone, to trafią one do uboju. Musi być to ubój bezkrwawy, ponieważ jeżeli doszło do zakażenia to wąglik jest również obecny we krwi, tych zwierząt. Później ich ciała trafią do utylizacji - mówi Jarosław Naze.

Jeśli strona słowacka nie przedstawi pełnych informacji na temat prawdopodobieństwa zakażenia innych stad, to również zostanie przeprowadzona ta sama procedura. - W momencie, gdy nie otrzymamy wszystkich informacji, to zwierzęta również zostaną poddane bezkrwawemu ubojowi - podkreśla Naze.

W rzeźni w powiecie nowosądeckim zostało odizolowanych 36 krów, które przyjechały ze Słowacji. Sytuacja jest pod kontrolą powiatowego lekarza weterynarii jak i tamtejszej policji. Krowy nie mają styczności z pozostałymi zwierzętami przebywającymi w rzeźni, a ryzyko rozprzestrzeniania się bakterii zostało wyeliminowane.

Podobał się artykuł? Podziel się!