Jak poinformował PAP Hilary Januszczyk z płockiego powiatowego sztabu kryzysowego, który ponownie zebrał się wieczorem, rozpoczęty ubój drobiu, polegający na zagazowaniu, powinien zakończyć się w nocy z soboty na niedzielę. "Ubój, którym objęto dwie fermy, zakończono już w jednym z obiektów. Będzie kontynuowany w dwóch innych" - wyjaśnił.

Januszczyk dodał, że po zakończeniu uboju drób zostanie zabrany do wyznaczonego specjalnie zakładu utylizacji.

Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski w specjalnie wydanym rozporządzeniu wyznaczył wokół obu miejscowości 3 km strefę zapowietrzenia w gminach: Brudzeń i Nowy Duninów oraz większą, 10 km strefę zagrożenia - obszarem tym objęto także część miejscowości na terenie Kujawsko-Pomorskiego.

Według Kozłowskiego, w związku z zaistniałą sytuacją zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi jest minimalne. Zaapelował on o spokój i przestrzeganie zasad higieny, w tym także w kontaktach z mięsem drobiowym, które powinno być poddawane "obróbce termicznej".

"W Europie nie odnotowano dotychczas przypadku przeniesienia wirusa ptasiej grypy na ludzi. Jest to sytuacja kryzysowa przede wszystkim w kategoriach gospodarczych. Chodzi głównie o hodowców drobiu" - powiedział Kozłowski podczas sobotniej konferencji prasowej w przerwie obrad wojewódzkiego i powiatowego sztabu kryzysowego, który obradował w Płocku.

W ocenie Jacka Gruszczyńskiego, płockiego powiatowego lekarza weterynarii, prawdopodobnym źródłem zakażenia indyków na obu fermach były odchody dzikich ptaków wolnożyjących. Przyznał, że wcześniej, przed ostatecznym potwierdzeniem obecności wirusa ptasiej grypy, na obu fermach padło 400 ptaków. "Padłe ptaki to był pierwszy niepokojący sygnał, po którym podjęliśmy działania. Skierowaliśmy pobrane próbki do specjalistycznych badań. Wstępna informacja o ustaleniu obecności wirusa dotarła do nas w nocy" - dodał

Część drobiu z obu ferm trafiła wcześniej do zakładów ubojowych w Warmińsko-Mazurskim - w większości do jednej firmy w Drwęcznie pod Ornetą, gdzie przeprowadzono ubój. Partie tego mięsa zabezpieczono. "Jesteśmy pewni, że nawet kilogram tego mięsa, pochodzącego z tych ubojni, nie przedostanie się do obrotu" - zapewnił Paweł Jakubczak, mazowiecki wojewódzki inspektor weterynarii.

Lekarze weterynarii w ramach działań prewencyjnych rozpoczną jeszcze w sobotę kontrole innych ferm drobiowych i gospodarstw rolnych w obszarze zapowietrzonym - w cały regionie płockim jest ich około 100.

Ustalono i objęto nadzorem medycznym 40 osób, które pracowały na obu fermach w Uniejowie i Myśliborzycach lub w inny sposób były narażone na zakażenie. Są to mieszkańcy okolic Brudzenia Dużego i Nidzicy.

Marszałek województwa mazowiekciego Adam Struzik poinformował, iż w stan gotowości postawiony został oddział chorób zakaźnych płockiego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. Podkreślił, iż decyzja ta ma charakter rutynowy i prewencyjny.

Zdaniem wójta gminy Brudzeń, Henryka Kisielewskiego, nie ma zagrożenia rozprzestrzenienia się wirusa ptasiej grypy. "Całe szczęście, że nasza gmina nie słynie z ferm drobiowych. Mam nadzieje, że sytacja zostanie opanowana" - powiedział.

Kisielewski zaznaczył, iż miejscowa ludność jest informowana na bieżąco o sposobach postępowania w związku z wykryciem ptasiej grypy. Przyznał, że o tym mówić będą także księża podczas niedzielnych nabożeństw. "Wszystko po to, by dotrzeć do największej liczby osób" - dodał.

Na drogach wokół miejscowości Uniejowo i Myśliborzyce wyłożono specjalne maty dezynfekujące. Teren został specjalnie oznakowany i cały czas jest monitorowany przez służby weterynaryjne i policję, która apeluje o stosowanie się do poleceń patroli.

Na obszarze zapowietrzonym zamknięto część dróg, wyznaczono objazdy. Nakazano odizolowanie drobiu w obiektach na terenie poszczególnych gospodarstw. Zakazano organizowania targów i wystaw drobiu, polowań i odłowów zwierząt oraz transportu drobiu z wyjątkiem ruchu tranzytowego drogami głównymi.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!