Minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel skierował do uczestników wydarzenia list, w którym doceniał wkład stadniny koni huculskich Gładyszów w odbudowę tej rasy, która po drugiej wojnie światowej była na wymarciu.

Podczas Dni Huculskich rywalizowano w konkursach powożenia, skoków przez przeszkody oraz w tak zwanej ścieżce huculskiej, czyli widowiskowej trasie z przeszkodami terenowymi.

Rasa koni huculskich była na wymarciu, ponieważ w rolnictwie następowała mechanizacja. Konie huculskie, które od wieków pracowały w trudnym, górskim terenie zastępowane przez maszyny, przestawały być potrzebne. Kiedy okazało się, że hucuł jest cennym polskim reliktem przyrody, zaczęto odbudowywać hodowlę tego konia.

- Obecnie mamy około półtora tysiąca klaczy stadnych zarodowych i około 1300 ogierów, zatem ta rasa jest już odbudowana i ciągle pracuje się nad poprawą jakości tego konia, możliwością jego wykorzystania przede wszystkim w rekreacji. Hucuły to konie wyjątkowo wytrzymałe, spokojne i inteligentne. Cieszą się coraz większym zainteresowaniem wśród hodowców. Znajduje zastosowanie w gospodarstwach agroturystycznych i hipoterapii - powiedział dyrektor stadniny Gładyszów Stanisław Ciuba.

Hucuły cieszą się również zainteresowaniem poza granicami Polski, głównie na Węgrzech i Słowacji oraz w Austrii, gdzie powstały kolejne hodowle tego konia, wywodzące się z Regietowa.

Hucuł to koń typowo górski i takie jest jego pochodzenie. Niegdyś hucuły pracowały w górach jako konie juczne, zaprzęgowe, pracowały w gospodarstwach rolnych oraz przy zrywce drzewa.

Podobał się artykuł? Podziel się!