Każdy może założyć fermę danieli – mówi Andrzej Karwala, wiceprezes Polskiego Związku Hodowców Jeleniowatych. W Polsce od trzech lat daniele i jelenie zostały zaliczone do zwierząt gospodarskich. Nie trzeba mieć zezwoleń na prowadzenie kwaterowej, czyli zagrodowej hodowli, ale każdy hodowca powinien znać dwie ustawy hodowlane: Ustawę o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich oraz Ustawę weterynaryjną.

SUKNIA DANIELA
Daniel jest zwierzęciem leśnym, bardzo odpornym na choroby i posiadającym niewielkie wymagania siedliskowe. Masa ciała dorosłego byka wynosi 70–120 kg, a łani – 50–80 kg. Okrywa daniela, „suknia”, zmienia ubarwienie zależnie od pory roku.

Polski Związek Hodowców Jeleniowatych przestrzega przed nadmiernie zagęszczonymi hodowlami. Ferma danieli nie może być mniejsza niż jeden hektar, na którym może swobodnie rozwijać się 15 zwierząt. Zakładając fermę najlepiej wybrać równy teren w jednym kawałku, z dala od głośnych szlaków komunikacyjnych i inwazji bezpańskich psów. Daniele lubią spokój i ciszę. Pastwiska powinny zapewnić trawę nawet podczas suszy. W takich warunkach wycielenia będą bardzo wysokie.

W dużej hodowli koniecznym pomieszczeniem jest odłownia, w której wykonuje się różne prace przy zwierzętach. Odłownię tworzy kilka pomieszczeń i poskrom. Tam swobodnie dokonuje się np. oddzielenia byków od łań po bekowisku lub cieląt od stada. Poskrom pozwala na unieruchomienie daniela na czas np. odrobaczenia, obcinania poroża, ważenia czy kolczykowania. Na odłownię nadaje się stary budynek gospodarski, znajdujący się blisko korytarza przepędowego lub w tym miejscu warto go postawić.

Kwatery do wypasu muszą być ogrodzone siatką o odpowiedniej jakości i wielkości oczek. Kwatera wypasowa powinna mieć wielkość 3–5 ha. Między kwaterami wymagany jest korytarz przepędowy, z którego jest dojście do odłowni. Ferma danieli powinna mieć letnie i zimowe kwatery. Te ostatnie tworzyć trzeba blisko budynków gospodarczych, co umożliwia łatwą i szybką obsługę zwierząt, a także oswajanie ich przez stały kontakt z nimi.

Jeśli na danej kwaterze nie ma drzew, krzewów lub rowów, to trzeba wybudować osłony przed wiatrem, czyli tzw. wiatrołapy. Na zimowych kwaterach muszą być paśniki dla zwierząt, a na letnich potrzebne są zacienione miejsca.

Daniele najchętniej odżywiają się warzywami, zbożem, sianem lub sianokiszonką, najlepiej z własnych ekologicznych pól. Przysmakami danieli są kasztany i żołędzie. W kwaterach muszą być rozmieszczone lizawki z solami mineralnymi. Zwierzęta muszą mieć stały dostęp do wody. W okresie letnim daniele odżywiają się na pastwisku trawą. Zimą trzeba zapewnić każdej łani
0,5 kg zboża (owies, kukurydza) i około 2 kg siana lub sianokiszonki. Do siana, które stanowi wypełniacz w ich odżywianiu, daniele powinny mieć nieograniczony dostęp. Ten jadłospis można wzbogacić poprzez podawanie marchwi, buraków, ziemniaków lub kapusty. W czasie bardzo niskich temperatur zimą należy zwiększyć podawanie zboża nawet o połowę. Dobry hodowca danieli powinien dokarmiać łanie na pastwiskach wiosną (kwiecień, maj), aby zapewnić lepszą kondycję podczas wycieleń oraz większą masę ciała cielaków.

ŁANIE I BYKI
Materiał hodowlany najlepiej kupić w dobrej fermie, będącej pod kontrolą weterynaryjną. Najbezpieczniej nabywać młode (do ośmiu lat) i oswojone zwierzęta w okresie od połowy grudnia do połowy marca, gdyż wówczas jest możliwość zakupu zacielonych łań, a także cieląt, które zostały odłączone od matek. Oswojone daniele powinny stanowić trzon fermy, gdyż ich zachowanie naśladowane jest przez pozostałe zwierzęta. W ten naturalny sposób hodowca danieli zapobiega niszczeniu ogrodzenia, a także walkom między zwierzętami, bo przecież ich natura bywa dzika.Łania osiąga dojrzałość płciową w wieku 16 miesięcy. Dorosłe łanie przebywają na kwaterach razem z cielakami i rocznymi potomkami. Stado prowadzi starsza łania, nazywana przez hodowców licówką. Natomiast starsze byki tworzą małe grupy, ustalając między sobą prowadzącego. Najstarsze byki, zwane łopataczami, chodzą przeważnie samotnie w ciszy i spokoju. Byki przed rozpoczęciem rui, czyli bekowiska, kopią swoimi przednimi badylami doły, gdzie wydalają mocz. Trwa to kilka dni. W tych dołach, czyli rujowiskach, byki zacielają łanie.

W okresie bekowiska, trwającego od października do połowy grudnia, zwierzęta łączą się w grupy. Byki w okresie bekowiska są bardzo groźne, wydają gardłowy głos, przypominający beczenie. Potrafią w tym czasie nawet nic nie jeść. Nie należy ich na siłę karmić, bo same swoją wagę uzupełnią po bekowisku. Należy wówczas oddzielić byki od łań, aby uniknąć późnych wycieleń i słabszych cieląt. Do większości wycieleń dochodzi na przełomie maja i czerwca; najczęściej rodzi się jedno cielę, ważące od 3 do 6 kg. Młode cielęta karmione są mlekiem do początków zimy. Daniel może żyć nawet osiemnaście lat.

ZACHĘTA DO HODOWLI
Leszek Glezer, właściciel największej polskiej fermy danieli w Pławinie, w Lubuskiem, mówi, że hodowla tych zwierząt nie jest trudna i kosztowna. Umożliwia natomiast wykorzystanie słabych gleb, nie wymaga dużych nakładów pracy. Do obsługi stada 1500 danieli wystarczy zatrudnienie jednego człowieka na pół etatu. Atutem jest też rosnący popyt na dziczyznę fermową. Jest to mięso zdrowe, delikatne i bardzo smaczne. W najbliższych latach hodowla danieli zapowiada się jako bardzo dochodowy agrobiznes, także w agroturystyce.

Leszek i Halina Glezerowie zorganizowali na swojej fermie danieli I Międzynarodowy Dzień Daniela, w którym uczestniczyli hodowcy tych zwierząt, naukowcy i doradcy rolni. Jego uczestnicy uważają, że jednym z najważniejszych zadań jest zorganizowanie odbioru dziczyzny fermowej, aby mięso z danieli, zawierające bardzo dużo białka i żelaza (stąd czerwony kolor), przy bardzo niskim udziale tłuszczu, energii i cholesterolu, łatwiej trafiało do masarni i gastronomii. Tym bardziej, że jest ono bardziej bezpieczne dla konsumentów niż jakiekolwiek inne, bo w hodowli nie stosuje się leków, stymulatorów i hormonów wzrostu. Polacy ciągle jeszcze kierują się w żywieniu tradycyjnym jadłospisem, w którym dominuje wieprzowina i drób. Nikła zapewne wiedza o wartościach dietetycznych i smakowych mięsa z daniela sprawia, że niewielu szuka takiego surowca do swej kuchni. Zwłaszcza, że nie zachęca do tego jego wysoka cena.

Jedna z uczestniczek spotkania w Pławinie, która przyjechała z Łodzi, prowadzi z mężem niewielką na razie fermę danieli. Bardzo chciałaby powiększyć fermę, ale na przeszkodzie stoi brak możliwości zakupu ziemi. Bardzo żałuje, gdyż uważa, że chów dzikich zwierząt jest bardzo przyjazny przyrodzie i ludziom.

ZALETY HODOWLI DANIELI
Ekologiczna forma produkcji rolniczej, niska intensywność i kapitałochłonność w stosunku do tradycyjnych kierunków hodowli, bardzo niska pracochłonność, produkcja mięsa dietetycznego i bezpie-cznego, wysoka produktywność zwierząt oraz atrakcyjność hodowli dla rozwijania agroturystyki.


Halina i Leszek Glezerowie, właściciele największej polskiej fermy danieli w Pławinie, w woj. lubuskim, liczącej 2000 zwierząt, zorganizowali na początku lipca po raz pierwszy Międzynarodowy Dzień Daniela. Uczestnicy tego spotkania mieli okazję zwiedzić fermę w Pławinie, a także drugą – w Przynotecku, prowadzoną przez Katarzynę i Mariusza Tworków. Dla miejscowej ludności został też zorganizowany wielki festyn ludowy z licznymi imprezami, kiermaszami, piknikiem i zabawą. Międzynarodowy Dzień Daniela stanie się dorocznym świętem hodowców jeleniowatych i będzie organizowany właśnie w Pławinie, dzięki przychylności władz, hodowców i naukowców, którzy widzą przyszłość w promowaniu hodowli danieli i jeleni.

Źródło: "Farmer" 16/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!