Anomalie pogodowe coraz częściej nawiedzają Amerykę Południową wyrządzając ogromne straty w rolnictwie i hodowli. Nagłe spadki temperatur dochodzące do –20 ºC połączone ze śnieżycami doprowadziły do śmierci tysięcy lam i alpak w Peru, zniszczenia upraw i pastwisk oraz chorób wśród ludzi. Hodowla lam i alpak realizowana jest w przeważającej części na wysokości ponad 3000 m.n.p.m, gdzie hodujący je „alpaqueros” traktują je jako jedyne źródło dochodu dostarczające włókna, mięsa oraz środek transportu do przewozu płodów rolnych, a wysuszone odchody zwierząt wykorzystują jako paliwo do ogrzania domostw.

Zarówno lamy jak i alpaki wypasane są w krajach Ameryki Południowej na otwartej przestrzeni, gdzie trudno o schronienie przed przenikliwym wiatrem i zimnem. W br. po raz pierwszy zostały zbudowane w górach szałasy, żeby zwierzęta w razie potrzeby mogły się schronić. Jest to dopiero początek takiej inicjatywy ze strony władz regionalnych, ale jest to przysłowiowa kropla w morzu potrzeb.

Peru jest światowym liderem w hodowli alpak z populacją przekraczającą 3 mln sztuk, ale rokrocznie ma straty w populacji. Najwięcej strat w hodowli tych zwierząt spowodowanych niesprzyjającymi warunkami klimatycznymi przypada na miesiące: czerwiec, lipiec i sierpień.
Władze regionalne skierowały pomoc medyczną, żywnościową i reprodukcyjną w postaci reproduktorów alpak do odnowienia stada. Peru jest też światowym eksporterem włókna alpaki, na które popyt jest nieograniczony.

Alpaki w Polsce utrzymywane są zimą w pomieszczeniach gospodarskich i dlatego bardzo dobrze znoszą nasze zimy z temperaturą nawet do – 30 ºC, nie chorują, a z przyjemnością tarzają się w śniegu.

Źródło: Andina

Podobał się artykuł? Podziel się!