Ewentualne zmiany miałyby m.in. dotyczyć zwiekszenia ilości badań na dioksyny i wzmocnienia monitoringu pasz. Bo jak widać system, który funkcjonował do tej pory - zawiódł i wywołał kryzys na skalę europejską. Starty, jakie odczuli rolnicy, producenci pasz i żywności w związku z aferą dioksynową ciągnęły się przez wiele tygodni. Dodatkowo w marcu Ukraina nałożyła na Polskie towary obowiązek posiadania świadectw o braku obecności dioksyn w paszach i produktach pochodzenia zwierzęcego. Z tego powodu wiemy już, jakie konsekwencje niesie ze sobą wystąpienie uchybień na jakimkolwiek etapie produkcji.

- Dzisiaj tendencja do utrzymywania bezpieczeństwa pasz i żywności spoczywa na producentach, ponieważ to podmiot ma udowadniać, że ma dobrą produkcję, więc ponosi większość kosztów zabezpieczenia swoich towarów. Każdy etap produkcji paszy musi być sprawdzany, aby nie było wątpliwości, co do jakości i czystości używanych w żywieniu zwierząt pasz. Zrozumiałe jest, że producenci przeciwstawiają się podnoszeniu kosztów wytworzenia produktu. Jednak afera dioksynowa już nas nauczyła, że każde odstępstwo od produkcji bezpiecznych pod kątem zdrowotnym pasz i żywności, niesie ze sobą wielomilionowe straty, a także utrudnienia w handlu zagranicznym, w szczególności do krajów trzecich – mówi lek. wet. Jarosław Naze, Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.

Jak podkreśla Jarosław Naze - dzisiaj stawiamy przede wszystkim na produkcję bezpiecznej żywności i jesteśmy przeciwni traktowaniu zwierząt, jako zakładów utylizacyjnych. Z tego powodu opowiadamy się za wzmożonym monitoringiem pasz pod kątem obecności dioksyn, który będzie uregulowany prawnie.

Do tej pory badania były przeprowadzane sporadycznie i jak widać nie zapewniły odpowiedniego bezpieczeństwa żywności, system w którymś momencie się nie sprawdził i jak wiemy doszło do użycia nieodpowiedniego oleju do produkcji paszy w Niemczech.

- Zmiany w monitoringu pasz pozwolą na uniknięcie w przyszłości podobnych sytuacji. Ilości narzuconych na producentów próbek będą podzielone w stosunku do wielkości produkcji, dlatego dodatkowe koszty w przeliczeniu na całą produkcję, będą znikome i wprost proporcjonalne do wielkości zakładów. W porównaniu do wielkości ewentualnych strat związanych ze skażeniem pasz, koszty badań prewencyjnych badań są minimalne. Producenci pasz, a także surowców tłuszczowych muszą niestety się liczyć z dodatkowymi kosztami, ponieważ spoczywa na nas obowiązek zabezpieczania pod kątem zdrowotnym pasz i żywności nie tylko w skali kraju, ale również w obrębie całej Europy – tłumaczy Jarosław Naze. Podobał się artykuł? Podziel się!