Wielka Brytania to obecnie teren największego ryzyka zakażenia gruźlicą bydlęcą. Choroba występuje również wśród alpak. Musimy mieć na uwadze, że Polska jest uznana za kraj wolny od gruźlicy, a zgodnie z Programem Kontroli i Zwalczania Gruźlicy Bydła, zwierzęta wprowadzane na terytorium naszego kraju mają pochodzić wyłącznie z państw lub regionów uznanych za wolne od gruźlicy bydła.

- Hodowcy ze starego kontynentu, w tym także z Polski kuszeni są jednak przede wszystkim atrakcyjną ceną – podkreśla Joanna Najbar, właścicielka hodowli alpak Coniraya w podkrakowskich Sieborowicach. – Handlarze wykorzystują nieświadomość kupujących i sprzedają zwierzęta z terenów wysokiego ryzyka, co jest skrajnie nieodpowiedzialnie  – dodaje.

Jak podkreśla Joanna Najbar, konsekwencje mogą być tragiczne. Alpaki z Wielkiej Brytanii stanowią zagrożenie nie tylko dla naszego stada, ale także dla sąsiednich gospodarstw, hodowców i wszystkich ludzi.

Aby pokonać wroga, trzeba go najpierw precyzyjnie zlokalizować. Niestety, największą trudnością jest właśnie rozpoznanie.

- Zarażone alpaki bardzo często wyglądają jednak całkowicie zdrowo, a dopiero po kilku miesiącach czy latach okazuje się, że są nosicielami śmiertelnej bakterii – mówi Joanna Najbar.

Dodaje również, że wskazówką mogą być objawy takie jak – przewlekłe osłabienie, utrata wagi , kaszel, przyspieszony oddech, czy dolegliwości żołądkowo – jelitowe, jak np. biegunka, choroby skóry. W razie jakichkolwiek podejrzeń choroby u alpak należy zwrócić się o poradę do lekarza weterynarii, a jeżeli zwierzę zdechło wykonać sekcję zwłok.

Gruźlicę u wielbłądowatych diagnozuje się za pomocą pojedynczej śródskórnej tuberkulinowej próby porównawczej (SICTT). Jest to urzędowa metoda przesiewowa wykrywania gruźlicy, stosowana w wielu krajach. Jest to także jedyna uznana w większości krajów próba przyżyciowej diagnostyki gruźlicy u wielbłądowatych.

- Niestety, w Wielkiej Brytanii, pomimo ogromnego ryzyka, badania nadal są dobrą wolą hodowców. Ze względu na to, iż test śródskórny nie daje żadnej odpowiedzi a test serologiczny jest drogi hodowcy bardzo rzadko decydują się na zbadanie całego stada.  Z kolei w Polsce nie obowiązują żadne przepisy regulujące zasady zakupu alpak zza granicy - twierdzi Joanna Najbar. - W ten sposób gruźlica może bardzo szybko rozprzestrzenić się także w Polsce i innych państwach europejskich. Niektóre kraje jak Austria czy Niemcy nie zezwalają na udział w wystawach i nie rejestrują zwierząt pochodzących z Wielkiej Brytanii - dodaje.