"To przez to, że służby weterynaryjne i handlowcy nie przestrzegają przepisów dotyczących wywozu koni za granicę" - wytykają hodowcy, którzy sami tworzą komitety do walki ze złodziejami – pisze Maciej Stańczyk.

Kilka dni temu trzyosobowa szajka z Warszawy chciała ukraść ze stadniny w Piotrkowie Trybunalskim dwie klacze warte 40 tys. zł. Dzień wcześniej złodzieje oglądali konie na wybiegu, wypytywali o zabezpieczenia, nocnych stróżów. Za informacje oferowali stajennym łapówkę. O wszystkim dowiedział się właściciel stadniny. Razem z policją urządził zasadzkę na koniokradów.  O godz. 1.30 pod stajnią pojawiła się kobieta. W stadninie było cicho i spokojnie. Wezwała swoich kompanów. Mężczyźni podjechali terenowym land roverem ze specjalną przyczepą. Weszli do stajni. Gdy zbliżyli się do koni, ze sterty słomy wyskoczyli policjanci z bronią. "Byli kompletnie zaskoczeni" - mówi Joanna Kącka z łódzkiej policji.

W Piotrkowie udało się udaremnić kradzież koni, ale hodowcy narzekają, że przeważnie padają one jednak ofiarą złodziei. Tylko w tym roku koniokradzi dali znać o sobie m.in. w okolicach Łodzi, na Pomorzu, w Kujawsko-Pomorskiem i na Podlasiu. Ich łupem padło kilkadziesiąt zwierząt. Jaka jest skala procederu, trudno oszacować. Odrębnych statystyk nie prowadzi policja, a rolnicy rzadko zgłaszają kradzież do okręgowych związków hodowców koni - zauważa gazeta.

Według niej, o prawdziwej pladze koniokradów można mówić na Podlasiu. W ciągu ostatnich pięciu lat zginęło tam blisko 150 koni. Podlascy rolnicy zawiązali nawet społeczny komitet do walki ze złodziejami. Na niewiele to się zdaje. W tym roku miały miejsce już trzy kradzieże. W lipcu we wsi Topolany w powiecie białostockim zginęły dwie klacze.  "To nie są przypadkowi złodzieje, tylko dobrze zorganizowane grupy. Kradną przede wszystkim dorodne klacze ze źrebakami. Łatwiej je sprzedać na targu. Odnalezienie konia graniczy z cudem. Policja praktycznie tylko umarza kolejne postępowania" - żali się Bogdan Kożuszkiewicz ze wsi Sierakowizna na Podlasiu, który również stracił dwa konie.