Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt rozporządzenia „w sprawie listy roślin i zwierząt gatunków obcych, które w przypadku uwolnienia do środowiska przyrodniczego mogą zagrozić gatunkom rodzimym lub siedliskom przyrodniczym", który został rozszerzony o norkę amerykańska i jenota.

- Wpisanie norki amerykańskiej i jenota na listę zwierząt inwazyjnych będzie oznaczało tak naprawdę likwidację ferm z tymi zwierzętami w Polsce - mówi Wójcik. - Polska straci na tym gospodarczo i to bardzo dużo - dodaje.

Konsekwencje wprowadzenia rozporządzenia są znane. Wylicza je Wójcik, który także jest hodowcą: utracimy mocny filar polskiej gospodarki (w tym momencie Polska jest drugim producentem skór w Europie, a trzecim na świecie, produkując 10 mln skór norek, 250 tys. skór lisów i 50 tys. skór jenotów- rocznie), utracimy 400 mln euro rocznie, wpływają do naszego kraju i są tutaj inwestowane, około 50 tys. osób, które są związane z branżą futrzarską w Polsce straci prace.

Do powyższych argumentów gospodarczych Wójcik przypomina, że Polska produkuje rocznie ok. 400 tys. ton produktów ubocznych, które są „utylizowane" w fermach hodowców zwierząt futerkowych.
Hodowcy planują manifestacje na terenie całego kraju przeciwko prawnemu zatwierdzeniu rozporządzenia zaostrzającego przepisy hodowli.
- Ciągle rozmawiamy z Ministerstwem Środowiska i uświadamiamy urzędników o ekonomicznych skutkach ich działania - mówi Szczepan Wójcik.
- Rozumie nas Ministerstwo Rolnictwa, które ma sprzeciwić się dodaniu norki i jenota na listę MŚ podczas uzgodnień międzyresortowych - dodaje.
Hodowca zastanawia się dlaczego Ministerstwo Środowiska działa pod presją Obrońców Praw Zwierząt.  

Komu zależy na likwidacji tej branży? - Podkreślić należy, że żaden kraj w Europie nie dopuścił się takiego absurdu. Norka w żadnym z krajów Europy nie została wpisana na ta listę zwierząt inwazyjnych, mało tego kraje takie jak Hiszpania i Grecja pomagają w uruchomieniu tej hodowli poprzez dofinansowania rządowe. Eksporterzy pozostałych krajów Europy jak i świata cieszą się , że może wypaść im z rynku groźny konkurent - Polska - komentuje Wójcik.

Wg hodowcy i jednocześnie wiceszefa Związku najbardziej na likwidacji hodowli zwierząt futerkowych w Polsce zależy Duńczykom.

- Oni są obecni na naszym rynku, zakładają tutaj fermy i robią wokół nich sporo negatywnego szumu medialnego, wszystko po to, żeby Polska ponownie stała się dostawcą pasz do ich hodowli, a takim była, zanim u nas doszło do zwiększenia hodowli - powiedział Wójcik.

W Danii wg Związku produkowanych jest rocznie ok. 20 mln skór.

Skóry zwierząt futerkowych sprzedawane są na aukcjach w Kanadzie, w USA, w Danii i w Finlandii.

Hodowcy już planują manifestacje przeciwko zakazowi hodowli, jaki chce wprowadzić Ministerstwo Środowiska.

Podobał się artykuł? Podziel się!