- Ponad pięć tys. owiec dotarło już do bacówek rozrzuconych w górach. Mniej niż połowa z nich, to owce baców z okolic Nowego Targu na Podhalu. Większość stad jest własnością miejscowych hodowców - zazwyczaj górali z Podhala, którzy osiedlili się w Bieszczadach - powiedział Kutyna.

W trakcie wypasu jeden juhas zajmuje się 100-120 owcami. W Bieszczadach i Beskidzie Niskim wypasa się owce dwóch ras - polską owcę górska i cakiel podhalański. - Są to owce niezbyt duże, lekkie. Dostarczają skóry, wełnę, chude mięso, mleko do wyrobu serów owczych. Są przystosowane do niekorzystnych warunków środowiskowych, np. opadów, niskich temperatur - zaznaczył Kutyna.

Podkreślił, że hodowcy niepokoją się zagrożeniem stwarzanym przez wilki. W lasach Podkarpacia żyje ponad pół tysiąca wilków. - Często podchodzą one pod bacówki. Mimo, że wypas dopiero się rozpoczął, w Bieszczadach zanotowano już pierwsze ataki wilków na owce - dodał.

W latach 80. w Bieszczadach i Beskidzie Niskim wypasano prawie 40 tys. owiec.

Podobał się artykuł? Podziel się!