To pierwsza w Polsce produkcja filmowa poświęcona tematowi rodzimego przemysłu futrzarskiego. Jej realizacji podjęła się organizacja Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva!, największa organizacja zajmująca się ochroną zwierząt w Polsce.

"Jutro będzie futro" opowiada o życiu lisów w naturze i na fermie futrzanej. W filmie znalazły się materiały z kilkudziesięciu ferm w kraju, zebrane przez działaczy śledczych Fundacji Viva! W filmie wypowiadają się naukowcy, projektanci, modelki oraz przedstawiciele największych w Polsce organizacji, zajmujących się obroną praw zwierząt.

- Pomysł nakręcenia tego filmu wziął się z tego, że mieliśmy nagrania z ferm zwierząt futerkowych w Polsce i zastanawialiśmy się, co z nimi zrobić. Mogliśmy je wrzucić do sieci i pewnie do nikogo by te materiały nie dotarły - ludzie unikają przykrych obrazów - powiedziała przed środowym pokazem filmu Martyna Kozłowska, jedna z twórczyń obrazu i autorka pomysłu. - Mamy nadzieję, że ten film coś zmieni i w końcu uda się zakazać tego przemysłu - dodała.

Jak podkreślili twórcy filmu, całkowity zakaz hodowli zwierząt dla futer obowiązuje w Wielkiej Brytanii, Austrii i Chorwacji. W Szwajcarii wprowadzono prawo tak restrykcyjne, że dziś nie ma tam już żadnej fermy. W Holandii zakaz hodowli zwierząt na futra ma wejść w życie w 2024 r.

Pod względem liczby hodowanych zwierząt Polska jest na drugim miejscu wśród krajów europejskich, za Danią. Co roku zabija się w Polsce prawie 8 mln norek, kilkadziesiąt tysięcy lisów, jenotów, fretek i szynszyli. W ciągu ostatnich kilku lat skala hodowli zwierząt na futra gwałtownie wzrosła. Od 2009 r. liczba zabijanych zwierząt zwiększyła się o 170 proc., a wartość sprzedaży o 760 proc. - alarmują twórcy filmu.

Głos zabrał także jeden z twórców, Piotr Kloc. - Nie interesuje nas to, o czym nie wiemy. To jest cel powstania tego filmu - uświadomić ludziom, że niedaleko nas, zaraz obok wielkich miast, dzieją się rzeczy straszne - podkreślił.

W produkcji wystąpili również znani aktorzy, dziennikarze i muzycy, w tym Adam Wajrak, Maja Ostaszewska, Szymon Hołownia czy Paweł "Drak" Grzegorczyk, lider zespołu Hunter. - To film oparty na faktach, dokument. Jest to rzetelnie przygotowany reportaż filmowy, przedstawiający fakty - wstrząsające fakty - powiedziała PAP aktorka Maja Ostaszewska.