Do zaproponowanego funduszu sceptycznie podeszły w piątek międzynarodowe organizacje do walki o czystość mórz i oceanów. Organizacja OCEANA, zarzuciła Komisji Europejskiej m.in. to, że proponowane zmiany w przyznawaniu finansowania - choć idą w dobrym kierunku - nie są wystarczające by wyeliminować wszystkie dopłaty zwiększające moc połowową floty. A to z kolei jest szkodliwe dla ryb.

- Unijna flota ma dwu - lub trzykrotnie zbyt wysoką zdolność połowową. Została zbudowana i jest utrzymywana za pomocą ogromnych dotacji. KE zlikwidowała przynajmniej niektóre dotacje, umożliwiające dalszy rozwój floty, jak np. modernizacja łodzi. Daje tym samym do zrozumienia, że zbyt duża flota oznacza rybaków ponoszących straty oraz ma niszczący wpływ na środowisko - powiedziała Anne Schroeer, ekonomista w organizacji. Ocena chce jednak by nowy fundusz nie pozwalał np. na dopłaty do budowy portów lub kampanii marketingowych.

Podobne zastrzeżenia zgłosiła inna organizacja ekologiczna Ocean 2012. Zarzuciła m.in. KE, że w poprzednich w poprzednich latach (między 2000- 2008 rokiem ) wypłaciła 33,5 mln euro na modernizację floty do połowów tuńczyka, którego populacja na skutek tzw. przełowienia, zmniejszyła się do tego stopnia, że został on zaklasyfikowany jako gatunek zagrożony i zaapelowała o uniknięcie takich błędów w przyszłości.

Nowy "Europejski Fundusz Gospodarki Morskiej i Rybołówstwa" zastąpi istniejący w obecnej perspektywie finansowej UE (budżet na lata 2007-2013) Europejski Fundusz Rybacki i pozostałe programy związane z polityka morską. Tak jak już wcześniej sygnalizowała Komisja, fundusz ma odpowiadać założeniom przedstawionej w lipcu nowej polityki rybołówstwa, czyli wspierać ochronę zagrożonych wyginięciem gatunków ryb, zapewniać bardziej ekologiczne zarządzanie zasobami morskimi, wspierać działalność związaną z rozwojem turystyki lub przetwórstwem i ograniczać wielkość flot.

- Ten nowy fundusz będzie wspierał wzrost gospodarczy i stwarzał nowe miejsca pracy w sektorze rybackim. Pieniądze nie będą jednak służyć budowie dużych statków. Małe firmy połowowe i hodowcy ryb skorzystają z tego „zazielenienia wspólnej polityki rybnej" - tłumaczyła w piątek unijna komisarz ds. rybołówstwa Maria Damanaki.