Sejmowa komisja rolnictwa zajmowała się w środę sytuacją finansową państwowych stadnin koni i stad ogierów. Spółki te są nadzorowane przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Wiceminister rolnictwa Bogdan Dombrowski poinformował, że obecnie w gestii Agencji są 4 Stada Ogierów i 14 stadnin koni oraz trzy spółki, które mają hodowle koni, ale nie są one tam wiodącym kierunkiem produkcji.

Jak zaznaczył Młynarczyk, najbardziej deficytowe są stada ogierów, które specjalizują się tylko w hodowli zarodowej. W najgorszej kondycji finansowej są w tej chwili stada ogierów w Książu i w Białce. Spółki te zostaną połączone z innymi spółkami hodowlanymi - poinformował.

Wyjaśnił, że unijne przepisy zakazują dofinansowania hodowli, w związku z tym od 2007 roku nie ma dopłat do takiej działalności. Wcześniej ANR dopłacała do ponad 5 tys. zł do jednego zwierzęcia. Młynarczyk tłumaczył, że utrzymanie koni jest kosztowne, a obecnie nie ma na nie zbytu, bo polskie społeczeństwo jest zbyt biedne.

W lepszej sytuacji są spółki, które oprócz hodowli koni zajmują się inną produkcją. Problemów finansowych nie mają stadniny utrzymujące konie arabskie. Do nich należy m.in. stadnina w Janowie Podlaskim, która co roku przeprowadza aukcje koni.

W najlepszej kondycji finansowej są te przedsiębiorstwa rolne, dla których hodowla zarodowa koni jest marginesem. W ich liczbie jest Przedsiębiorstwo Rolniczo-Hodowlane Gałopol, do którego zostało przyłączone Stado Ogierów w Sierakowie, Gospodarstwo Rolno-Hodowlane Żydowo, które przejęło Stado Ogierów w Gnieźnie oraz Poznańska Hodowla Roślin w Tulcach, prowadząca m.in. hodowlę konika polskiego.

Jeżeli chodzi o stadniny koni, największe kłopoty mają Liski i Walewice. Jak mówił Młynarczyk - "w spółkach tych wystąpiły błędy w zarządzaniu, które doprowadziły do pogorszenia się wskaźników ekonomicznych".

W opinii ANR, kondycja finansowa spółek prowadzących hodowlę koni po 2011 r. jest "względnie dobra". Wszystkie stadniny koni w ubiegłym roku osiągnęły zysk na poziomie 8 mln zł, natomiast stada ogierów poniosły straty w wysokości 680 tys. zł. Ogółem wynik finansowy państwowej hodowli koni był dodatni i wyniósł ok. 7,3 mln zł.

Młynarczyk poinformował, że od 2008 r. ANR wdraża program restrukturyzacji spółek końskich. Zmniejszono liczbę koni. W 2008 r. było 1027 sztuk ogierów, obecnie jest 400, klaczy było 2400 sztuk, obecnie jest ich połowa. Podkreślił jednak, że dalsze zmniejszanie liczby zwierząt może naruszyć zasoby genetyczne hodowli i kolejne selekcje trzeba robić bardzo ostrożnie.

Posłowie wyrażali jednak obawy, czy mimo podejmowanych przez Agencję działań, będzie można utrzymać polską hodowlę koni. Zbigniew Babalski (PiS) pytał, czy w związku z tym, że hodowlę koni trzeba finansować z innej działalności rolniczej, nie ma pomysłu, żeby zlikwidować ją poprzez prywatyzację.

Podobne wątpliwości wyrażał Krzysztof Ardanowski (PiS). Przyznał, że łączenie stadnin z firmami, które mają inne źródła dochodów, wydaje się jedynym logicznym działaniem, nie wiadomo jednak, czy takie rozwiązanie jest trwałe. Jak mówił - dobrze, że polskie konie osiągają wysokie ceny, ale nie ma pewności, czy ktoś, np. w Ministerstwie Skarbu, nie dojdzie do wniosku, że stada się nie utrzymują, więc trzeba je sprzedać pod szyldem prywatyzacji i wolnego rynku.

Podkreślił, że zarodowa hodowla koni to ogromny dorobek wielu pokoleń hodowców.