PRZEGLĄD PRASY: Potentat z Republiki Południowej Afryki w hodowli strusi chce porozumieć się z polskimi producentami. Chce zdobyć nowy rynek i współpracować w sprzedaży. Wczoraj odwiedził Lubuskie - pisze Piotr Jędzura.

Jego spotkanie z naszymi hodowcami nieprzypadkowo zorganizowano na fermie Henryka Naranowicza w Stypułowie. - Jest nie tylko bardzo dobrze zarządzana. Także czysta i świetnie zorganizowana - zachwalał dr Willem Burger z firmy Klein Karoo z Republiki Południowej Afryki. Jego uznanie ma istotną wagę. Klein Karoo wytwarza około 90 proc. światowej produkcji strusiego mięsa trafiającego na talerze na całym świecie.

- Światowy potentat chce nawiązać współpracę z polskimi hodowcami - mówi H. Naranowicz, prezes Polskiego Związku Hodowców Strusi. Szczegóły nie zostały jeszcze ustalone. Firmie z RPA na pewno zależy na zdobyciu europejskiego rynku zbytu.

- W Europie jesteśmy największym producentem strusiego mięsa -mówi prof. Jarosław Horbańczuk z instytutu genetyki i hodowli zwierząt Państwowej Akademii Nauk. Lubuskie w strusiej branży wypada doskonale. Fermy dostarczają ptaki do kilku z sześciu ubojni strusi w kraju. - Mięso przetwarzamy i eksportujemy przede wszystkim do Niemiec i Szwajcarii -mówi Adam Motz z katowickiej firmy Mo-bax obsługującej fermę H. Naranowicza. Czasem trafia ono do Francji i Anglii.

Niemcy są największymi konsumentami strusiny w Europie. Tymczasem coraz mocniej szturmują ten rynek Czesi. Na Niemczech zależy też producentowi z RPA, któremu we własnym kraju wyrasta silna konkurencja. Dla zdobycia południowoafrykańskich stołów zaniża ceny.

Potrawy ze strusia nie zdobyły polskich konsumentów. - Wpływ na to ma wysoka cena. Kilogram ptasiego mięsa kosztuje od 40 do 50 zł - mówi H. Naranowicz. Nikt jednak nie podważa wysokiej jakości strusiny. - Badania jakie prowadzimy pokazują, że jest to pożywienie bez tłuszczy. Ma natomiast dużą ilość składników potrzebnych organizmowi człowieka - mówi prof. Horbańczuk. W Polsce nadal je się najczęściej tłustą wieprzowinę i wędliny. - O walorach strusia niemal się nie mówi. Podobnie jak o zaletach mięsa kaczego czy doskonałym mięsie z królika - mówi prof. Horbańczuk. Wpływ na to ma, prócz ceny, także słaba promocja.

Źródło: Gazeta Lubuska

Podobał się artykuł? Podziel się!