Minister Sawicki poinformował na konferencji prasowej, że rząd nie zmienił stanowiska poprzedniego rządu w tej sprawie z kwietnia 2006 r., a w stanowisku tym jest zapewnienie, że Polska będzie szanowała prawo wspólnotowe.

Oznacza to, że od 12 sierpnia 2008 r. nie będzie można w paszach stosować genetycznie modyfikowanej soi. Jak wyjaśnił Sawicki, rząd dopuścił jedynie sprowadzanie żywności GMO pod warunkiem jej wyraźnego oznakowania i bez możliwości jej dalszego przetwarzania.

Jak podkreślił minister, stanowisko obecnego rządu "związuje mu ręce" i obecnie nie ma możliwości, by występować z wnioskiem o zmianę ustawy o paszach.

Pod koniec stycznia Sawicki poinformował, że projekt nowelizacji ustawy o paszach, dopuszczający stosowanie organizmów genetycznie modyfikowanych, skierowano do konsultacji międzyresortowych.

Komisja Europejska zaskarżyła Polskę w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Mimo to - jak zaznaczył minister - uchwalona w 2006 r. ustawa o paszach będzie obowiązywała.

Sawicki zauważył, że od wielu lat polscy konsumenci spożywają mięso zwierząt karmionych paszami z GMO.

Przewodniczący Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz przestrzegł, że wprowadzenie zakazu stosowania GMO w paszach może znacząco odbić się na produkcji trzody.

"Nie może być tak, że polscy rolnicy nie będą mogli karmić trzody paszami GMO, zaś do kraju bez przeszkód będzie napływać żywność GMO. Doprowadzi to do tego, że polski rolnik nie będzie mógł sprzedać swoich produktów, ponieważ będą za drogie" - powiedział szef Izb.

Szmulewicz zaznaczył, że nie ma dowodów na szkodliwość dla zdrowia organizmów GMO, a przed rządem stoi poważne wyzwanie, jak nie doprowadzić do tragedii na polskiej wsi. Jeżeli rolnicy nie będą mieli czym zastąpić pasz wysokobiałkowych - a rynek jest do tego nieprzygotowany - problemy ze zbytem trzody będą większe niż obecnie (hodowcy zwracają uwagę na zbyt niskie ceny skupu żywca - obecnie kg żywca kosztuje ok. 3 zł).

Podobnego zdania jest przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych Marian Sikora. W jego opinii, rezygnacja z pasz GMO znacznie podniesie koszty produkcji trzody i drobiu.

Natomiast zdaniem przewodniczącego rolniczej "Solidarności" Jerzego Chróścikowskiego, koszty chowu trzody bez użycia pasz GMO wzrosną jedynie o kilka procent, a nie jak twierdzą koncerny paszowe - o 30 proc. Według niego, w Polsce można produkować pasze wysokobiałkowe zastępując modyfikowaną genetycznie soję np. roślinami motylkowymi.

W wtorek Izba Paszowo-Zbożowa wystosowała list do premiera Donalda Tuska, informujący o konsekwencjach utrzymania zakazu stosowania GMO w paszach. Izba zwraca uwagę, że spowoduje on niemal natychmiast bezpośrednie skutki gospodarcze i społeczne oraz dla rolnictwa, m.in. wzrost kosztów produkcji oraz zmniejszenie zatrudnienia w sektorze związanym z produkcją mięsną.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!