Po lekkiej zimie sezon zapowiadał się dobrze. Ale późniejsza pogoda pokrzyżowała pszczelarzom szyki. Rzepaki najpierw przesuszyło, a spóźnione deszcze wypłukały resztki nektaru. Robinia akacjowa zawiodła na całej linii. Lipa jak to lipa, pięknie kwitła, ale miodu z niej nie było.

Nic wiec dziwnego, że w sytuacji skromnej podaży, pszczelarze podnieśli cenę miodu o 50 – 60 proc. Mniejsze podwyżki cen tego produktu nastąpiły w sklepach należących do dużych sieci handlowych. Nie mniej miód z tych placówek znacznie odbiega swoimi walorami smakowymi od produktu nabytego bezpośrednio w pasiece.

Nawet tak mocny wzrost cen za miód jaki miał miejsce w tym roku, stawia pod znakiem zapytania rentowność prowadzenia gospodarstwa pasiecznego. Dlatego pszczelarze oczekują pomocy od rządu. Postulują w resorcie rolnictwa miedzy innymi o:
• wprowadzenia dopłat za zapylanie upraw,
• przeznaczenia unijnych środków na aktywizację produkcji pszczelarskiej,
• obniżenia VAT-u na karmę dla pszczół z 22 do 7%, co jest zgodnie z obowiązującym prawem unijnym.

Źródło: farmer.pl