Stanisław Staniaszek z Gocławic w województwie łódzkim kupował od dłuższego  czasu jedną mieszankę paszową dla swoich krów, której zawartość białka ogólnego wynosiła 18 proc. a energii 10 MJ. Przez przypadek dowiedział się, że pasza ta, mimo że „z zewnątrz” wygląda identycznie, nadal zawiera 18 proc. białka, nie zapewnia już takiego poziomu energii, co wcześniej. Producent nie oszukał – wartość na etykiecie zmieniono na 7,3 MJ. Oprócz tej zmiany, nie miał obowiązku wprost powiadamiać kupujących o różnicy w zawartości, a cena paszy, mimo że jej jakość spadła, pozostała na tym samym poziomie.
 
Jak poinformowało Biuro Pasz, Farmacji i Utylizacji, Głównego Inspektoratu Weterynarii, sytuacja taka może mieć miejsce w momencie, gdy skład paszy został poddany weryfikacji  np. na żądnie powiatowego lekarza weterynarii, po wykryciu jakichś nieprawidłowości przy rutynowych badaniach próbek.  Po takiej weryfikacji może okazać się, że zawartość poszczególnych składników różni się od składu podanego przy wprowadzeniu paszy na rynek, ustalonego na podstawie wstępnej analizy. W tym przypadku firma, nie ponosi zazwyczaj żadnych konsekwencji, a jedynie jest zobowiązania do zmiany informacji na etykiecie. W związku z tym hodowcy sami powinni na bieżąco zapoznawać się z informacjami podanymi przez producenta paszy, aby dawka zadawana zwierzętom nie ulegała zmianom i bydła odpowiednio zbilansowana, gdyż nawet pasza do której przyzwyczajeni są od lat, może ulegać modyfikacji. Podobał się artykuł? Podziel się!