Ministerstwo rolnictwa takim oskarżeniom zaprzecza.

Według przyjętej ustawy o paszach zakaz sprowadzania modyfikowanych genetycznie komponentów paszowych miał obowiązywać od połowy sierpnia. Obecny rząd, za namową większości branż rolno-spożywczych zdecydował, że wejście w życie ustawy opóźni o 4 lata. W tym czasie rząd chce stopniowo zastąpić transgeniczną soję paszami naturalnymi. W to nie wierzą jednak przeciwnicy tej decyzji.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: - po to, żeby w sposób sztuczny, sposób dość cyniczny wydłużyć ten termin niestosowania, po to żeby za jakiś czas znowu domagać się tego samego.

Z opóźniania wejścia w życie ustawy o 4 lata cieszą się także hodowcy trzody chlewnej, którym bez genetycznych komponentów paszowych groziło niemalże całkowite zaprzestanie produkcji.

Tadeusz Blicharski, Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”: - przez ten czas, powinno się przeprowadzić badania, czy GMO jest szkodliwe, czy też nie.

Wszystko przez brak możliwości zastąpienia soi modyfikowanej genetycznie roślinami wyprodukowanymi w sposób konwencjonalny. Obawy hodowców potwierdzają też naukowcy.

prof. dr hab. Franciszek Brzóska, Instytut Zootechniki, Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie: - możemy zastąpić 30 do 40 proc. śruty sojowej. Czyli z importu 1 mln 800 tys. ton możemy zrezygnować z 300 – 400 tysi. ton. Natomiast pozostała część pozostaje pod znakiem zapytania.

Innego zdania jest jednak obecny doradca Prezydenta, który uważa, że opinie o braku możliwości zastąpienia pasz GMO są nie prawdziwe.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: - sygnały przekazywane zresztą do min. Rolnictwa, do polskich czynników decyzyjnych, choćby z Ukrainy, Rumunii, Rosji mówią o tym, że można produkować soję niemodyfikowaną i ona wcale nie będzie droższa od soi modyfikowanej.

Rocznie Polska importuje 2 mln ton soi modyfikowanej genetycznie. Stosowana jest ona przy produkcji pasz wysokobiałkowych. Naturalna soja jest na światowym rynku droższa od transgenicznej o 400 zł za tonę.

Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes