Resort rolnictwa zmienił stanowisko w sprawie transgenicznych pasz, bo uważa, że nie ma dowodów na szkodliwość karmienia nimi zwierząt.

Marek Sawicki, minister rolnictwa – „Ja rozumiem niepokój społeczeństwa, rozumiem niepokój konsumentów, ale na dziś nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na to, że żywność, mięso zawierające pasze, czy produkowane na paszach z organizmami genetycznie modyfikowanymi, jest szkodliwe.”

Zakaz używania genetycznie zmodyfikowanej paszy w praktyce dotyczył soi i uderzał głównie w producentów drobiu oraz trzody chlewnej. Zastąpienie soi transgenicznej soją naturalną jest bowiem w praktyce nie możliwe. Oznaczałoby to wzrost kosztów produkcji, a co za tym idzie wyższe ceny drobiu oraz wieprzowiny. Trudno się więc dziwić, że przedsiębiorcy cieszą się z deklaracji ministra rolnictwa, ale z niecierpliwością czekają na oficjalne dokumenty.

Leszek Kawski, Krajowa Rada Drobiarstwa – „Dokumentu na to jeszcze żadnego nie mamy, czekamy z niecierpliwością, jest to bardzo ważne, myślę, że nie tylko dla branży drobiarskiej, ale dla hodowców trzody, bydła, to jest bardzo ważna sprawa.”

Jan Biegniewski, Polsus – „Żeby nie tworzyć takich ograniczeń, które by w gorszej sytuacji stawiały producenta polskiego niż producentów z pozostałych krajów Wspólnoty.”

Rząd zapewnia, że pracuje już nad nowelizacją ustawy o paszach i w najbliższych tygodniach dokument będzie gotowy.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes