To, co się działo na rynku królików w ubiegłym roku hodowcy nazwali krótko – krach. Ceny za żywiec spadły do czterech zł, co nie zdarzyło się od kilkunastu lat. Wiele ferm splajtowało.

Dopiero przed Świętami ubojnie zaczęły płacić nieco lepiej. Za kilka tygodni okaże się, jaka będzie podaż, a od tego będą zależeć ceny. Mimo wzrostu cen żywca hodowcy jeszcze długo będą odrabiać straty.

W ostatnim roku pojawiło się sporo małych ubojni, które uzyskały pozwolenie na sprzedaż tuszek króliczych na swoim terenie i zaczęły konkurować z dużymi zakładami. Niestety mimo tego, że mają zbyt nie mogą ubijać tygodniowo więcej niż sto sztuk zwierząt.

Mięsem króliczym interesują się Czesi. Część jedzie też do Niemiec, Holandii i Włoch.

Źródło: Mariusz Drożdż/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!