Jeśli nic się nie zmieni, to w przyszłym roku może już wcale nie być owiec. Tak czarny obraz rysują hodowcy, którzy są zawiedzeni pozbawieniem ich w tym roku dopłaat do maciorek w ramach postępu biologicznego. Jedyną pomocą, daleko niewystarczającą, stały się dopłaty bezpośrednie do powierzchni paszowej.

Nie sprawdziły się ostatnie nadzieje hodowców owiec, że ich los odmieni się po naszym wejściu do Unii Europejskiej. Liczyli na to, że wzrosną ceny jagniąt, a unijna polityka rolna obejmie hodowlę owiec pomocą finansową. Nic takiego się jednak nie stało. Nasze jagnięta rzeźne, eksportowane głównie do Włoch, a one były podstawą tej hodowli, zamiast zdrożeć cały czas tanieją. Okazało się także, że nasz sposób wspierania finansowego hodowli poprzez dopłaty do maciorek w stadach hodowlanych jest przez Unię zabroniony. Dlatego od tego roku nie możemy już dofinansowywać owiec w ramach funduszu postępu biologicznego. To przelało czarę goryczy i nawet najbardziej zapaleni hodowcy owiec zaczęli likwidować stada.

Jak się ostatnio okazało, nie jest to tylko problem Polski. W całej Unii Europejskiej hodowla owiec jest mało dochodowa i w większości krajów liczba tych zwierząt maleje. Nie tak wprawdzie dramatycznie, jak to się stało u nas, ale tendencja jest wyraźnie spadkowa. Dlatego na szczeblu Unii Europejskiej przygotowywany jest program, który pozwoli na zwiększenie opłacalności hodowli owiec w skali całej Europy. Program ten ma być dyskutowany pod koniec tego roku i mają być w nim uwzględnione wszystkie kraje UE. A więc przyszłość hodowli owiec to teraz już nie tylko nasza sprawa, gdyż będziemy mogli uczestniczyć w tej europejskiej inicjatywie.

Nie znaczy to jednak, że możemy już tylko czekać na to, co zaproponuje Unia Europejska, a sami nic nie robić. Rozumie to grupa hodowców, która postanowiła od nowa spojrzeć na możliwości rozwoju hodowli owiec w Polsce. Bo okazuje się, że takie możliwości są. Polacy coraz chętniej kupują baraninę, ale nie mamy w ogóle zorganizowanego rynku. A możliwości jego rozwoju wydają się być bardzo duże. Nasz kraj jest na ostatnim miejscu w Europie pod względem spożycia baraniny. Jemy jej zaledwie 30 deko rocznie w przeliczeniu na mieszkańca. W Niemczech spożycie wynosi 0,8 kg, we Włoszech – 1,4 kg, w Szwecji i Danii – 1 kg, nie mówiąc już o Islandii, gdzie spożycie baraniny wynosi 22 kg, czy Grecji – 13 kg.

przejdź do strony    1 2