- Provimi, jako czołowy producent pasz na polskim rynku, uważnie śledzi wszelkie decyzje dotyczące stosowania GMO. Jako duża firma znająca polski rynek mamy świadomość, że całkowity zakaz stosowania roślin genetycznie modyfikowanych w produkcji pasz negatywnie odbije się na konsumentach. Obecnie np. 90 proc. soi stanowi soja genetycznie modyfikowana. Nie sposób w szybki i tani sposób zastąpić ją soją bez GMO - mówi Tomasz Muras, dyrektor sprzedaży i członek zarządu Provimi Polska Sp. z o.o.

Zdaniem Murasa, polscy producenci, pozbawieni możliwości stosowania roślin genetycznie modyfikowanych w żywieniu zwierząt, w bardzo szybkim czasie zostaną wyeliminowani z rynku przez producentów z krajów takich jak np. Niemcy, Holandia czy Dania, gdzie restrykcje nie są tak duże jak w Polsce. - Nie mamy bowiem wątpliwości, że konsument postawiony w obliczu kilkudziesięcioprocentowej podwyżki cen mięsa wybierze to tańsze, bo importowane z jednego z krajów sąsiednich, w których GMO jest dopuszczone do stosowania. Dlatego popieramy stanowisko UE, które zmierza do złagodzenia prawa, a w konsekwencji umożliwia dostawy na teren UE pasz zawierających śladowe ilości GMO oraz stoimy na stanowisku, że działania podejmowane przez polskie władze powinny w pierwszej kolejności uwzględniać interesy polskich hodowców i konsumentów, dla których decyzja w sprawie możliwości stosowania roślin genetycznie modyfikowanych oznacza niejednokrotnie być albo nie być - dodaje Muras.

- Jednocześnie, rozumiejąc tych konsumentów, którzy są przeciwni stosowaniu GMO, jesteśmy za wprowadzeniem szczegółowego systemu oznakowania żywności, by każdy mógł dokonać świadomego wyboru - uważa członek zarządu Provimi.

Podobał się artykuł? Podziel się!