Jednak dzięki temu ośrodkowi ( i jeszcze dwóm: w Pieczarkach koło Giżycka oraz w Szczodrym   koło Wrocławia ) jest szansa na odwrócenie wyroków historii.  To tam, bez żadnego rozgłosu  trwają  - pionierskie w Europie, starania o powrót  rodzimego gatunku jesiotra do naszych rzek i wód Bałtyku, czyli mówiąc górnolotnie do macierzy. Fachowo  proces ten nazywa się restytucją jesiotra ostronosego, który jest chyba najbardziej
niezwykłą rybą łowioną u nas ongiś  masowo przez rybaków. Jej powrót ma ogromne znaczenie, bo ta ryba, dorastająca do wagi kilkuset kilogramów i kilku metrów długości, mająca  diaboliczny wygląd,  kiedyś odgrywała ogromną rolę w ekosystemie i gospodarce. Wykorzystywano jej mięso jak i ikrę - czyli kawior.  Ponieważ była tajemnicza i wielka, a także ze względu na jej wygląd, stała się również  bohaterką wielu legend i baśni w których zazwyczaj przypisywano jej wielką mądrość i siłę.

Niestety w atach 60  nasze rodzime jesiotry zniknęły zarówno z Bałtyku,  w którym były oraz  z rzek środkowej  Europy, w których odbywały tarło.  Stało się tak z powodu nadmiernego ich odłowiania oraz w wyniku zanieczyszczenia wód i stawiania na rzekach różnego rodzaju budowli uniemożliwiających im popłynięcie na tarło. Pojawił się jednak pomysł odrodzenia ich populacji i ich powrotu do naszych wód a następnie na nasze stoły.  Jego ojcem  jest profesor Ryszard Kolman,  z olsztyńskiego Instytutu Rybactwa Śródlądowego, który stworzył  autorski projekt  technologii rozrodu i "podchowu" jesiotra ostronosego.

Zanim jednak do tego doszło,  polscy naukowcy musieli najpierw przeprowadzić długoletnie "śledztwo" , które miało na celu ustalenie jaki
to właściwie gatunek jesiotra zamieszkiwał w Bałtyku i wpływał na tarło do naszych rzek, jak i rzek płynących przez  sąsiednie kraje. Było to
konieczne, bo niestety przed wyginięciem tej  ryby nie przeprowadzono takich badań, a w Polsce ostatniego jesiotra złowiono w 1965 roku  w Wiśle pod Chełmnem.  Warto przy tym wspomnieć, że był to prawdziwy okaz mierzący prawie trzy metry i ważący 135 kilogramów.  Po raz ostatni nadzieja na to, że bałtycki jesiotr jednak przetrwał w naturze,  pojawiła się jeszcze w 1996 roku, kiedy  u wybrzeży Estonii złowiono także jesiotra olbrzyma.