Jak podkreśla Zbigniew Pęcak z Lubelskiego Towarzystwa Pszczelniczego kiedyś te niezwykle pożyteczne owady żyły wyłącznie w lasach. Kiedy pojawił się w nich człowiek spotykał na swojej drodze barcie, z których rabował miód i wosk. Musiało minąć wiele lat, zanim nauczył się korzystał z tego puszczańskiego bogactwa w sposób przyjazny owadom. Gdy miejsce lasów zaczęły zajmować pola uprawne, zabrał pszczoły z leśnych dzieni i uwięził je obok swoich domostw w skrzyniach, które zaczął nazywać ulami.

- Profesor Banaszak, który całe naukowe życie poświecił bioróżnorodności otaczającej nas natury, ukazuje dzieje bartnictwa z należnym tematowi pietyzmem. To jedno z pierwotnych ludzkich rzemiosł miało w polskiej literaturze pszczelarskiej swoich wielkich dziejopisarzy, m.in. ks. Kluka, Ciesielskiego, Wróblewskiego. Profesor Banaszak godnie kontynuuje ich tradycje – mówi Zbigniew Pęcak.

Zdaniem Pęcaka, książka prof. Banaszaka przejdzie do historii nie tylko dzięki zawartej w niej wiedzy, ale także dzięki archiwalnym zdjęciom Jana J. Karpińskiego i Włodzimierza Puchalskiego. Wydawca ( Wydawnictwo Wilczyska) dołożył ogromnych starań do strony ilustratorskiej tej publikacji. Szereg zamieszczonych w niej fotografii opublikowanych zostało po raz pierwszy. Te unikatowe ilustracje oraz teksty z nimi powiązane spinają symboliczną klamrą historię bartnictwa i współczesnego pszczelarstwa.

Źródło: farmer.pl