Dla hodowców strusi po chudych latach nadeszły tłuste. Spośród rolników, którzy kilkanaście lat temu - zachwyceni nowym pomysłem na biznes i wizją szybkich zysków - zaczęli zakładać hodowle, w branży zostali tylko najtrwalsi.

"Rynek się uporządkował. Mamy kontakty i stałych odbiorców oraz wiedzę i jednostki naukowe, które pomagają w hodowli" - mówi Katarzyna Michnowska, założycielka Gospodarstwa Agroturystycznego Struś i prezes Polskiego Związku Hodowców Strusi (PZHS).

Jerzy Mrugasiewicz, kiedyś członek zarządu PZHS, odszedł niegdyś ze strusiego biznesu właśnie ze względu na ceny i problemy ze zbytem. "Teraz widzę, że rynek się odradza i być może warto wrócić" - mówi były hodowca.

"Obecnie za kilogram ptaka ubojowego można dostać w skupie około 12,5-14 zł. Największymi konsumentami strusiny są Szwajcarzy, Niemcy i Włosi. Mają sporo mięsa własnej produkcji, ale nie pokrywa ono rosnącego zapotrzebowania. Do nasycenia rynku jest jeszcze daleko" - twierdzi Katarzyna Michnowska.

Podobał się artykuł? Podziel się!