Jak powiedział Paweł Kozioł z Lokalnej Grupy Rybackiej "Zalew Wiślany", początek połowów jest bardzo dobry. Jego łódź przywiozła w środę do portu we Fromborku ok. 5 ton śledzi. - Ryba jest ładna, w dobrej kondycji, więc sezon powinien być udany - ocenił.

Ze względu na łagodną zimę sezon rozpoczął się wcześnie. Zalew był zamarznięty jedynie od stycznia do końca lutego. Rybacy mogą wypływać dopiero wtedy, gdy zbiornik jest wolny od lodu i mają pewność, że nie uszkodzą sprzętu.

W tym sezonie rybakom nie wyznaczono dopuszczalnego limitu odłowów śledzi. W poprzednim roku tzw. kwota połowowa śledzi dla tego akwenu wynosiła 3,4 tys. ton, a udało się odłowić ok. 2,8 tys. ton ryb tego gatunku.

Masowe połowy śledzi są zwykle pierwszym po zimie znaczącym zarobkiem dla rodzin utrzymujących się z rybołówstwa na Zalewie Wiślanym. Rybacy nazywają je "śledziowymi żniwami", bo w ciągu kilku tygodni uzyskują ponad połowę swoich rocznych dochodów.

Połowami śledzi zajmuje się ponad 80 zarejestrowanych na tym akwenie załóg rybackich. Rekordziści potrafią wyłowić i przewieźć jedną łodzią na brzeg nawet ponad 20 ton śledzi w ciągu doby.

Śledzie wpływają do Zalewu Wiślanego na tarło, gdy woda ma 6-8 stopni C. Po złożeniu ikry wracają do Morza Bałtyckiego. Połowy skończą się, kiedy temperatura wody wzrośnie do 12 stopni C.

Od kilku lat gminy położone nad zalewem promują potrawy ze śledzi jako atrakcję kulinarną tego regionu. Lokalna Grupa Rybacka "Zalew Wiślany" co roku organizuje z myślą o turystach festyn "Święto śledzia", podczas którego można spróbować miejscowych przysmaków - moskalików i śledzi po fromborsku, czyli w zalewie octowo-oliwnej.

Podobał się artykuł? Podziel się!