PRZEGLĄD PRASY: Wyrok jest prawomocny. Bardzo się cieszę. Po raz pierwszy od trzech lat, bo tyle minęło od rozpoczęcia sprawy, będę mógł spać spokojnie - mówił po wyroku Gerard Kosytorz, który był jednym z największych hodowców szynszyli w kraju.

W lutym 2004 roku jego stado liczące 1300 szt. zaczęło wymierać. Badania przeprowadzone we wrocławskiej Akademii Rolniczej w 99 proc. potwierdziły że przyczyną śmierci zwierząt był silnie żrący środek, który pojawił się w paszy produkowanej przez Cargill Polska. Producent paszy nie poczuwał się jednak do winy, twierdząc, że śmierć zwierząt była efektem zaniedbania hodowcy. Sąd I instancji zasądził dla hodowcy od firmy Cargill 638 tys. zł tytułem odszkodowania.

Hodowca dodał, że nigdy nie usłyszał od producenta przeprosin. Zapowiada, że to nie koniec walki z Cargillem. Teraz będzie wspierał kolegę, któremu trefna pasza zabiła króliki. Okazało się, że w paszy dozwolona norma substancji trującej przekroczona była 27 razy!

Gerard Kosytorz zamierza odnowić swoją hodowlę szynszyli. Na to właśnie pójdą pieniądze z odszkodowania. Jeśli firma mi nie zapłaci, to zwrócę się o pomoc do komornika - zapowiada.


Źródło: Gazeta Wyborcza – Opole