Unijne zapotrzebowanie na śrutę sojową nie GMO szacowane jest na 6 mln ton rocznie. Jednak strumień jej dostaw z Brazylii i Argentyny wysycha, ponieważ kraje te rokrocznie zwiększają eksport śruty sojowej GMO kosztem konwencjonalnej. Nowym źródłem zaopatrzenia Europy w ten surowiec paszowy mogą stać się Indie. Kraj ten nie zezwolił bowiem na komercyjną uprawę roślin GMO. W ciągu trzech lat eksport śruty sojowej nie GMO z Indii do Unii może osiągnąć 3 mln ton – oceniają specjaliści indyjscy.

Równocześnie w krajach UE rozwijane są programy mające zachęcić rolników do uprawy roślin, które mogłyby zastąpić importowaną genetycznie modyfikowaną śrutę sojową używaną do produkcji pasz.

W przyjętym do realizacji polskim programie przewidziano, że w latach 2010-2012 powierzchnia upraw roślin wysokobiałkowych wyniesie ok. 180 tys. hektarów. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że aby zapewnić wystarczającą ilość białka dla przemysłu paszowego z zasobów krajowych, potrzebne jest obsianie nimi ok. 500-600 tys. hektarów.

Rolnicy, którzy zdecydują się na uprawę wysokobiałkowych roślin strączkowych i motylkowych, np. bobiku czy koniczyny otrzymają dopłaty do ich uprawy. Otrzymają oni dopłaty w wysokości 60 euro do hektara. Pieniądze na ten cel pochodzą ze środków unijnych.

Uruchomiony przez resort rolnictwa program wsparcia produkcji krajowego białka paszowego, obejmuje także zlecenia dla nauki rolniczej. Chodzi m.in. o opracowanie nowych odmian roślin motylkowych drobnonasiennych i strączkowych, które byłyby bardziej wydajne i lepiej nadawały się jako pasza dla zwierząt.

Prace w tym kierunku powinny toczyc się jak najszybciej zważywszy na fakt, że zgodnie z obecnie obowiązującym prawem, soja GMO może być używana w paszach tylko do końca 2012 roku.

Realizacja tego programu przewidziana jest na pięć lat, ma on kosztować 35 mln zł. Do programu zgłosiło się 17 instytutów naukowych. Program ma nie tylko zwiększyć wykorzystanie rodzimych roślin wysokobiałkowych, ale także wpłynąć na poprawę jakość gleb. Obecnie w strukturze zasiewów 75 proc. stanowią zboża, które nie poprawiają ich żyzności.

Źródło: farmer.pl