Przypominam – mówi Tański - że co roku sprowadzamy ponad 2 miliony ton soi i to jest główne źródło białka. Tymczasem w oparciu o własną produkcję roślin strączkowych, możemy pokryć maksimum 10% naszego zapotrzebowania na białko. A to oznacza, że nie mamy wyjścia i pozostałe 90% będziemy wciąż musieli sprowadzać – przekonuje szef Izby Zbożowo-Paszowej.

Większą nadzieję upatrywałbym w wykorzystaniu śruty rzepakowej, która może zastępować śrutę sojową – mówi Adam Tański i dodaje, że branża zbożowa zachęca różne instytutu naukowe, by opracowały technologie, które umożliwiałyby szersze wykorzystanie śruty rzepakowej.

Farmer.pl zapytał czy wsparcie finansowe dla upraw roślin strączkowych zmieniłoby sytuację na rynku.

„Tak” – mówi Tański i może wówczas przekroczylibyśmy barierę 10 proc. zapotrzebowania na białko paszowe ze źródeł krajowych. Ale jednocześnie były minister rolnictwa przypomina, że wymagałoby to intensywnych zabiegów uprawowych.

Pamiętajmy, że polskie rośliny strączkowe, które mamy do dyspozycji muszą być dostosowane do takiej produkcji. Trzeba stworzyć odmiany wolne od różnych, szkodliwych składników. Teraz takie właśnie składniki eliminują je z produkcji pasz – podsumowuje Adam Tański.

źródło: farmer.pl