Problemy zaczęły się w 2007 roku, kiedy zgodnie z wymogami Unii Europejskiej przestał działać Fundusz Postępu Biologicznego. W poprzednich latach zasilił on konta stad kwotą kilkudziesięciu milionów złotych. Mimo tego, że wszyscy wiedzieli kiedy Fundusz przestanie działać nie zrobiono nic, aby przystosować się do wolnorynkowych zasad. W efekcie stadom grozi bankructwo. Ministerstwo rolnictwa opracowało już plan działań polegający na łączeniu dochodowych spółek Agencji Nieruchomości Rolnych z nie dochodowymi stadami ogierów. Spotkało się to krytyką środowiska hodowców koni.

 Plany ANR oznaczają „zwijanie” polskiej hodowli. Agencja chce ograniczać ilość koni w stadninach oraz ilość ogierów w stadach. Natomiast nie przedstawia koncepcji całościowej funkcjonowania tego systemu. W dokumentach Agencji nie ma strategii Nie wiadomo jak te obiekty mają funkcjonować w perspektywie kilkunastu lat. Jest to skoncentrowanie się na tym co jest w tej chwili. Tymczasem Agencja powinna dbać o zachowanie materiału genetycznego. I niestety obawiamy się, że jeżeli plan rządu będzie realizowany, spotkamy się znów za rok i Agencja powie nam, że kolejne obiekty trzeba likwidować – mówi Andrzej Stasiowski zPolskiego Związku Hodowców Koni.

Ale hodowcy koni nie tylko narzekają. Przygotowali własny pomysł na poprawę sytuacji. W maju tego roku Polski Związek Hodowców Koni, Polski Związek Jeździecki oraz Stowarzyszenie „Hippica Pro Patria” przedstawiły projekt, który w dużym uproszczeniu polega na tym, żeby z wybranych jednostek Agencji stadnin koni oraz stad ogierów utworzyć jeden organizm. Pozwoliłoby to zdaniem autorów projektu na zatrzymanie procesu likwidacji hodowli. Dzięki temu byłaby możliwość lepszego przepływu kapitału. Byłyby także większe możliwości generowania pieniędzy na inwestycje. Zakładaliśmy również, że jeżeli w wyniku analizy ekonomicznej niektóre z tych obiektów trzeba by było z tego jednego organizmu wyłączyć to pieniądze z ich sprzedaży trafiłyby na zasilenie tego jednego organizmu a nie jak jest w tej chwili do jakiegoś jednego wielkiego worka przeznaczone na zupełnie inną działalność nie związaną z hodowlą koni. Niestety nasza koncepcja nie uzyskała aprobaty, ani ANR, ani ministerstwa rolnictwa- komentuje Andrzej Stasiowski. 

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!