Jak powiedział Ryszard Zawadzki, prezes Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Producentów Ryb Żywionych Metodą Tradycyjną Ziarnami Zbóż w najtrudniejszej sytuacji są gospodarstwa, w których stawy zasilane są niewielkimi strumieniami leśnymi, wysychającymi w czasie upałów. - Tam szczególnie groźne jest zjawisko przyduchy - brak świeżej wody powoduje, że staje się ona zielona i zakwita. Rybom zaczyna brakować tlenu - wyjaśnił.

Dodał, że trudna sytuacja występuje także w większych gospodarstwach zasilanych rzekami. - Temperatura wody przekracza 31 stopni Celsjusza. Hodowlą ryb zajmuje się ponad 30 lat i w tym czasie tylko dwa razy zanotowałem taką temperaturę; w roku ubiegłym i obecnie - powiedział. We wtorek, w jego gospodarstwie już o godz. 6-tej temperatura wody przekroczyła 25 stopni. Rekord padł w południe 30-31 st.

Właściciele stawów, ponoszą dodatkowe koszty by ratować ryby. Jednym ze sposobów jest używanie aeratorów, czyli urządzeń napowietrzających oraz prowadzić tzw. "wapnowanie". Polega ono na sypaniu do stawu wapna po to, by ograniczyć rozrost bakterii oraz przeciwdziałać zjawisku zakwitania wody. - Tona wapna kosztuje 468 zł, a taka tona to jest nic dla dużego gospodarstwa- powiedział Zawadzki zapytany o koszty działań ratunkowych. Zdaniem Zawadzkiego, trudno obecnie mówić o stratach. - Cały czas robimy co możemy by je minimalizować - powiedział. Zaznaczył, że szczegółowe dane będą znane dopiero w październiku. Zwrócił uwagę, że z podobnym problemem muszą się zmierzyć gospodarstwa głównie na wschodzie kraju, gdzie dawno nie padał deszcz.

Podobał się artykuł? Podziel się!